Przespałem „ziemskie lekcje”

-„The 100”, s06e08

Może to mało godne pochwały ale weekend przeleciał mi z maratonem „100”. Koniec cywilizacji, próba ocalenia, miłość, dramat i mutanci. Bardzo dobre! Kiedyś już to oglądałam, wtedy skończyłam piąty sezon, wiec tym razem leciałam od czwartego, żeby sobie przypomnieć. Równolegle czyściłam dywan przed telewizorem, przeglądałam skarby z misek koło drzwi i zrobiłam ciasto z rabarbarem. Z tym rabarbarem to trochę średnio wyszło, ale od trzech tygodni co jestem na rynku to kupuję, a on potem mi się psuje. Tym razem się sprężyłam, ale użyłam innej mąki (miałam ją przesypaną do słoika i NIE podpisaną), o której założyłam, że jest pszenna, a była chyba jaglana? Albo kukurydziana? Wyszło, chociaż smakuje dziwnie…

Ach, no i Bibi na spacerze się wytarzała (dawno tego nie było), więc ma NOWĄ obróżkę! Tamta, umyta w tej chwili się suszy, a nowa (która czekała w „zapasach” na swoją kolej), już jest podpisana i założona!

Ja i M na sobotnim, porannym bieganiu: