–Łucja. I wiecie co? Mnie też dziś bolą!
- Mieszko, zjadłeś obiad w szkole?
- Tak.
- A co było?
- Był rosół, a na drugie…
- Zanim skłamiesz i pogrążysz się bardziej, to przypomnę Ci, że dzisiaj piątek i na pewno nie było rosołu i schabowych.
- Nie pamiętam co było, ale nic nie zjadłem.
- I pewnie jesteś głodny?
- Trochę….
- Ej, towarzystwo, macie ochotę na klopsiki?
- Klopsiki?
- No…. Przejechalibyśmy się? Zjemy i zrobimy zakupy. Mamy w końcu voucher, ale NIE musimy go wydawać całego, można małą część. Może byśmy sobie drugi komplet sztućców sprawili?
I zgodzili się! Przeszliśmy przez sklep wzięliśmy sztućce, dywanik do łazienki, szklanki i koniec końców przy kasie odkładaliśmy pluszaka kupionego dla Bibi, żeby się w tym voucherze zmieścić 😀 Także maj DOMEM stoi! Kupiliśmy także poduszki na krzesła do kuchni. Jak to Łucja powiedziała: Matching do kanapy! Na swoje wytłumaczenie powiem, że zawsze chciałam pasujące do czegoś kuchenne poduszki (chociaż myślałam o obrusikach na stół, albo kuchennych roletach), a dwa to były przecenione do kwoty jednocyfrowej, bo to końcówka serii! I wszystko było teraz pięknie, gdyby nie to, że stół kuchenny nie PASUJE do poduszek…


