ode złego

Ładna uroczystość z tych Komunii! Na koniec nawet się wzruszyłam i żal mi się zrobiło, że to już ostatnia. Dzieci były bardzo przejęte, choć nie wiem czy fotograf MA zdjęcie Mieszka, na którym by on NIE ziewał, albo nie gapił się na zegarek… Ale może mu się udało, tym bardziej, że Łucja umyła mu wczoraj włosy i dziś miał fryzurę PREMIUM. Ze względu na limity osób w kościele mógł być TYLKO jeden z rodziców od każdego dziecka (i byłam to ja). Weszłam na balkon i patrzyłam na przebieg wydarzenia i naprawdę wszystko było idealne. Prężnie działającej radzie rodziców udało się ściągnąć na naszą mszę kapelę/zespół, którzy są jacyś znani, więc oprawa muzyczna była cudowna. Siostra, która uczy ich religii dopracowała szczegóły choreograficzne i przebieg MSZY był perfekcyjny. Btw. ostatni w ich grupie przyjmujący komunię to był Mieszko! Nie można było robić zdjęć w kościele – była za to flota zawodowych fotografów, którzy niczym satelity krążyli wokół dzieci, rodziców i gości. Była nawet dron, który robił zdjęcia – dostaniemy je pewnie dopiero w czerwcu i wtedy coś tam jeszcze wrzucę. Ksiądz dość wzruszająco powiedział na koniec: Chciałbym być prorokiem i móc powiedzieć, że TA Komunia – ósmego maja, jest OSTATNIĄ Komunią, która odbywa się w pandemii.Tak, dokładnie tak!!! Łucja strzelała oczami po innych nastoletnich rodzeństwach komunistów i pierwsze co powiedziała w aucie, to ŻE DAWNO nie widziała TYLU niezłych chłopaków naraz. Ale mężczyźni w garniturach po prostu dobrze wyglądają!

Ja zgodnie z planem od rana finiszowałam w kuchni i gdy w końcu zaczęłam się zbierać odkryłam, że NIE wiem gdzie mam jakieś normalne buty, więc poszłam w adidasach. Trudno. Za to potem obiad udał nam się dobrze i w sumie to trzeba by wymyślić jakąś inną okazję do spotkań, żeby nie czekać teraz do… wesel!

się wieczorem nie mogłam napatrzeć jak pięknie 🙂
kiszonki… są w kuchni tureckiej i bardzo mnie korciło (od dawna już), żeby je zamówić. Zamówiłam RÓŻNE i weszło to w segment przystawek!
tu widać kawałek lili,które przywiozła Lutka
panny na kanapie
tort zgodnie z planem był księgą!
ekipa

Także tak… Biały Tydzień mamy w takiej formule, że TYLKO jeden dzień nas dotyczy i będzie to poniedziałek. Butów młodemu NIE wymieniłam i dał radę. Kuchnia turecka spisała się na medal i pewne elementy wchodzą do naszego menu na stałe. Na tej fotce wyżej zlewam resztki wina, gości już HET, a ja SPRZĄTAM… Pokrowce na krzesła robią dużą robotę (jak będziecie coś takiego robić, to też koniecznie sobie wypożyczcie). Muszę je co prawda odesłać kurierem w pierwszy dzień roboczy (też poniedziałek, który będzie NAPIĘTY), ale przynajmniej ZNIKNIE mi to z domu. W czwartek odwiozę do GOK-u pożyczone krzesła i dom wróci do stanu wyjściowego. Niżej macie bardzo prawdziwą rzecz: ta LILA to dla Mieszka ktoś wyjątkowy! Zawsze jak na to patrzę przypomina mi się, jak strasznie GO nie znosiła! Ach, no i w kwestii focha na Lilianę można 100%-owo liczyć. Obraziła się na Łucję, że to przez JEJ gorset porwały się jej rajstopy, więc poszła płakać na strych, a gdy goście już wyszli zeszła na dół, żeby mi powiedzieć, że jest GŁODNA. :))