Biały obrus z kotem

Dom gotowy! Przyjechały dziadki i pomogły wszystko porozstawiać, więc poszło szybko. Nie wiem czy też tak macie, ale własna matka to zawsze strasznie strofujący egzemplarz i po prostu w którymś momencie zdecydowałam, że DALEJ już dam sobie radę!!! JA już jestem duża i jeżeli coś będę miała NIE idealne, to przecież JA będę oceniona, a nie oni. Tak? No właśnie. Ale nie narzekam, samej było by trudniej! Mamy więc porozsuwane meble, ustawione stoły, założone pokrowce i rozstawione talerze. Większość potraw w częściach półgotowych lub marynatach już w lodówce. Rano, pobudka o szóstej i finiszowanie. Diabli ma przywieźć tort, który będzie do odbioru o ósmej i wino specjalnie z zagranicy. Nie potrafiłam powiedzieć jakie ma być, bo na ciąg pytań (półwytrawne, wytrawne, półsłodkie, do aperitifów, czy do deserów?), odpowiedziałam: COŚ w stylu dżino rossi. Ma wszystkim pasować! Ach i miałam nerwa, gdy odsunęłyśmy z Lutką kanapę, a tam BYŁ plastikowy kubek ze starbucksa… Się zdenerwowałam, że musi tam leżeć ze trzy tygodnie, albo i więcej, to bo kiedy to było, kiedy ja na mieście kawę piłam, ale później Łucja mi się przyznała, że DZIŚ, gdy ja byłam w szkole, ona pojechała do MIASTA. Po KAWĘ właśnie…

Zimno ma być, więc Mieszko pod komżę i pod koszulę zakłada koszulkę z długim rękawem. Ach i wyobraźcie sobie, że będzie transmisja live jego komunii gdzieś tam w necie, gdyby ktoś NIE mógł przyjść. Niezłe!! Młody miał dziś spowiedź i zapytałam się go jakie miał grzechy? No więc, używał brzydkich słów, nie odrabiał lekcji i kłócił się z siostrami. Zapytałam JAKIEŻ to brzydkie słowa używał i przyznał się, że pupa, ale z D, oraz inaczej na kupę. W sensie na g… Strasznie mnie to ubawiło! 😀