-jeden gość, którego dziś spotkałam na spacerze z psami 🙂
Majówka, majówka i po majówce. Zrobiłam sporo, ale ze standardową wizją MAJÓWKI niewiele to miało wspólnego… Dziś Łucja mi tłumaczyła czym jest w nowomowie „manifestowanie”, bo oczywiście niewiele ma to wspólnego ze znaczeniami, które znamy. Nowy kontekst jest związany z witchcraftem i oznacza zaklinanie. Marzenie i życzenie sobie w kółko tego samego, aż się spełni. Łucja miała jakieś tam swoje, nie do końca ładne życzenie, które się spełniło, no a rzeczywiście myślałam sobie wczoraj o sobie, że i u mnie tak jest. Dokładnie o tym samym ktoś tam już wielki, kiedyś pisał, że zawsze dostajemy to o czym marzyliśmy, choć bywa w tak przerysowanej formie, że nie dostrzegamy, że to TO, co miało być.
I chociaż ten ostatni okres mam taki zawalony na maxa i już zapowiedziałam pannom, że śluby mają sobie organizować same, to marzyłam o takim życiu, jakie właśnie mam. Przyszło mi TO do głowy wczoraj, kiedy zaczęłam się zastanawiać czy TO kiedyś trochę spowolni??? Jakby nie było, ubawiła mnie wczoraj Lutka dzwoniąc na domowy telefon o 20-stej i rozpoczynając rozmowę od: Myślałam, że Cię przyłapię, że KORZYSTASZ z wolności. No więc a) wolność to możliwość drzemki w środku dnia b)nie jest mi źle w tej gonitwie, tyle że większość ludzi próbująca mi się do mojego kociołka wkręcić, albo coś dorzucić jest z niego wyrzucana. Tu już na nic miejsca NIE ma. Mamy komplet: ludzi, zadań i planów. Nie ratujemy innych i nie wciągamy nikogo do naszego wiru, by nam pomagał.
Wieczór. Wyszłam z wanny ostrząc się na noc w świeżej pościeli. W nogach już spał pies, a na poduszce kot. I spałam przez dziewięć godzin!

