-odpowiedziałam znajomej na spacerze na pytanie: Jakie mam plany? Chyba mnie chciała wyciągnąć na dalsze deszczowe snucie się z psami gdzieś nad rzekę, ale jak widać byłam już zajęta 😀
Wczoraj wieczorem położyłam sobie na włosy hennę (taką do włosów blond) i noc przespałam w czepeczku. Nie jest to jakiś mega mocny barwnik, ale mam wrażenie, że włosy to lubią, ona dobrze się wypłukuje i jeżeli będę za miesiąc, dwa, chciał zwyczajnie je pofarbować – to włosy będą w dobrym stanie. Kosić nie koszę, bo dalej pada, za to ułożyłam grafik co mam zrobić do komunii i w jaki dzień!
- Poniedziałek: gdy wrócą dzieci muszę podłożyć spodnie Mieszka. Buty zostają takie jakie są. Sądziłam, że może podskoczymy do sklepu wymienić, ale realnie NIE ma kiedy.
- Wtorek: koszenie (bo ma nie padać), odbiór krzeseł z GOK-u i zakupy na rynku
- Środa: tu jest problem bo Mieszko ma próbę komunijną, na którą nijak nie zdążę. Jeżeli NIE będzie padać, pojedzie do kościoła sam na rowerze. Jeżeli będzie padać, to nie pojedzie – nie ma żadnej ważnej roli, więc da sobie radę BEZ próby. Gdy wrócę ze szkoły muszę natomiast jechać z Łucją na rehabilitację.
- Czwartek: zakupy spożywcze (listę zrobię zaraz) i rozsunięcie stołu. O 15-stej mam laryngologa z Lilką (gdy się umawiałam te dwa miesiące temu, to data wydawała mi się doskonała). Namaczam fasolę, bo jest potrzebna do niektórych dań.
- Piątek: gotowanie, obrusy, ustawianie wszystkiego.
W sobotę rano Diabli ma odebrać tort, Lutka dowieźć zupy, a uroczystość zaczyna się o 10-tej. Czyli pobudka koło siódmej. Czego nie zdążę zrobić i odpuszczam? NIE myję auta – może nikt NIE zajrzy do środka. Nie poprawiam TEŻ okien, tam gdzie się pobrudziły. Dziś odkurzam i JUŻ nie będę sprzątać. Może przejadę odkurzaczem w piątek, ale to tylko na dole. Nogi depiluję dziś ja, jutro panny. Mamy jakiś eksluziv samoopalacz, wszystkie zastosujemy go na nogi (od jutra). Pościel wymieniona, a prezenty dla gości zapakowane! Będzie podobnie jak u dziewczyn: czekoladki ze zdjęciem (All) i szklane zwierzątka zapakowane w pudełeczka prezentowe z Alika (te same co u dziewczyn). Szklane zwierzątka robi gość mieszkający przy granicy z Czechami. Łucja miała gołąbki, Lilka owieczki, a Mieszko z całej oferty wybrał żyrafki. Namawiałam go na białe słoniki, albo białe koziołki, ale spodobały mu się żyrafki. Linkuję Wam tego gościa, bo jest to rękodzieło i to bardzo pozytywni twórcy. Niektóre żyrafki są większe, inne mniejsze a jedna była strasznie gruba 🙂 Prezenty będą stały na talerzach gości.






