Pon.

Odstawiona! Wiedziałam, że RANO będzie napinka, a panna jeszcze chciała do drogerii na R, bo otwierają o ósmej, a ona POTRZEBOWAŁA pincetę… Pobudka była więc wcześnie, ja szykowałam śniadaniówki dla maluchów, Łucja w tym czasie wyprowadziła Bibs, a potem pojechałyśmy. Zajęło nam to na miejscu długo, bo pomiędzy jednym a drugim pacjentem gabinety muszą być przez kwadrans wietrzone (bzdura), ale w końcu ruszyłam do szkoły. Wytyczyłam sobie trasę na gugiel mapie i PRAWIE zdążyłam na czas 😉 Właściwie to zdążyłam, tyle tylko, że śródmieście miejscowości do której docieram, było dziś wynajęte na plan filmowy, więc musiałam zaparkować hektar dalej… Niemniej jednak, w TEORII, dałam radę i się NIE spóźniłam.

<><>

Zanim jednak dotarłyśmy do sanatorium byłyśmy w szkole, bo panna chciała wziąć buty zmienne z szafki. W szkole przy wejściu girlandy z balonów i wielki baner z napisem: WITAJCIE w szkole! No fakt, dziś koniec hybrydowego, Lilka mówiła, że nauczyciele w-f-u byli poprzebierani w wielkie króliki, więc zabawa przednia. Żal tego było pannie najstarszej bardzo!! Rodeo drive mamy też z balem ośmioklasisty. Panna Łucja ma wybranka, ale w piątek okazało się, że on MA dziewczynę!!!! Z jakiejś innej szkoły! Piątek był łzawy i dramatyczny i postanowiła wtedy, że ona JEDNAK nie idzie. LECZ dziś, gdy mu to z sanatorium napisała, że jej NIE będzie, on tak rozpaczał, że zaczęła się namyślać na nowo… Jej życie, niech sama podejmuje decyzje i popełnia błędy – ma do tego prawo.

Ach, Lilka dziś w szkole miała pasmo sukcesów. Zapisała się na jakąś poprawę, była w grupach tworzących projekty i jest to coś co baaardzo mnie cieszy! Nie zapomnijcie, że jutro Dzień Dziecka! 🙂

You are Wonkru or you the enemy of Wonkru?

-„The 100”. Doskonały jest ten serial! Miałam w głowie, że „Gra o Tron” jest nie do przebicia, ale tu jestem na siódmym sezonie, a wielowątkowość i zapętlenie coraz lepsze! Puenta pewnie będzie licha, ale na razie jest mistrzostwo.

  • Mogę włączyć moją muzę? – zapytała Łucja w drodze do dziadków. Zgodziłam się i z auto głośników popłynęło coś JEJ.
  • Niezłe. Ale oni po włosku śpiewają?
  • Tak. Maneskin. Oni wygrali Eurowizję.
  • Aaaa… To nie widziałam. Mają coś oprócz coverów?
  • Tak. To… Oni są teraz bardzo modni. Zobacz, to oni… Najsłynniejsi są Damiano i Viktoria.
  • Fajne.
  • Trasę koncertową mają zaplanowaną do kwietnia 2022. I to jest po Włoszech.
  • Teraz te koncerty są byle jakie. Niby odmrozili, ale w maseczkach i połowa sali, to nie koncert…
  • No właśnie. A kolejna trasa pewnie już będzie po Europie. A od 16-go roku można już iść samemu na koncert.
  • I Ty chcesz iść sama? Jak będą gdzieś grali?
  • Tak. W przyszłym roku będę już mieć 16-ście. I chcę iść.
  • Ok.

Ubrania do sanatorium już zapakowane, moim zdaniem jest ich za dużo, ale usłyszałam, że „ci co nie zmieniają ubrań po ćwiczeniach są dziwni”, a jutro rano czeka nas logistyczny majstersztyk. Na razie odrabiane są jeszcze jakieś lekcje i wszystkich ogarnia nas taka niedzielna sjesta przed dużym wyzwaniem nowego tygodnia 🙂

I śniło mi się, że mam orła

-i myślałam wpierw, że to papuga i zastanawiałam się skąd taki ptak bez właściciela, a jak mu się przyjrzałam, to był to orzeł stepowy (jest w ogóle coś takiego?) – i puszczałam go na polach, a on do mnie wracał…

Pokłóciłam się z Mieszkiem. Chciałam mu KONIECZNIE pokazać filmik, gdzie kameleon kołysze się do muzyki po rosyjsku i w którymś momencie pada słowo: Pakemoncziki. A on nie chciał i krzyczał, że nie chce. A ja chciałam. No i od tego krzyczenia na siebie spadła ceramiczna maska ze ściany… W sumie chyba nawet jej nie lubiłam, ale mam teraz samotnego gwoździa do zagospodarowania… No i NIGDY więcej nie możemy na siebie krzyczeć! 🙂

Trawa skoszona; podsypałam ziemią ubiegłoroczne doły, które wykopała Bibi i muszę wysiać na nie trawę. Plus taki, że ona CHYBA już TAK nie kopie… Obejrzeliśmy odcinek specjalny Biedronki i Czarnego Kota; wysłałam meila do kina, które jest tuż obok mojej szkoły, że może nam zrobią seans Cruelli? (ależ ten film ma recenzje!); zrzuciłyśmy na pen-drive materiały Łucji; zakończyły się trzy z konkursów, w których brałam udział (ZNOWU nic nie wygrałam, a tak liczyłam na tego kampera); przeczytałam o planowanym kolejnym remoncie drogowym, na trasie którą mam do szkoły i teraz to zupełnie nie wiem jak mam TAM jeździć…

Panny na JEDNEJ wspólnej kanapie pod kocem (zagapione w „Biedronkę”), Bibi sępiąca przekąski zgromadzano na TEN odcinek, Mister M w wersji MAD, oraz ogródek z plackami czarnej ziemi w dołach…

Po wiośnie…

Finał TEJ pory roku mamy kichający… U Łucji jakoś temat alergii się wyciszył, ale Lilka to jest zasmarkana cała. Swędzi ją nos, skóra i oczy… Buuu.. Na wizytę u alergologa cały czas czekamy, a doraźnie zarządziłam mniej spacerów z psem. No i np. dziś rano miał pójść Mieszko, lecz NIE chciał i w końcu panna jednak poszła… Wychodząc powiedziała do brata: Najwyżej się uduszę na tych polach... I po 20 minutach on ją dogonił na rowerze, żeby sprawdzić, czy się nie udusiła. 🙂 Słodziak normalnie 😉

Łucja rano miała test, a potem dotarła do szkoły. Test ok, czyli w poniedziałek odstawiam pannę do sanatorium. W poniedziałek do szkoły wróci też Lilka i wszyscy moi uczniowie. W weekend pewnie odwiedzimy dziadków, ale przede wszystkim mamy sporo do zrobienia w domu. BO, skoro to koniec zdalnych, to musimy oddać do szkoły pożyczone sprzęty, no i oznacza to większą robotę, bo trzeba pobrać wszystkie DZIEŁA i prace Łucji. Ma to umieszczone w chmurze przypiętej do swojego Teamsa, lecz skoro jest w klasie ósmej, to zakładamy, że jej teamsowe konto zniknie wraz z końcem roku. Poza tym musi ustalić z wszystkimi swoimi nauczycielami, czy nie mają wątpliwości co do oceny dla niej, bo JEJ już w szkole nie będzie i jeżeli ma jeszcze coś dosłać to TERAZ. Ja mam do wypisania oceny semestralne i koszenie trawy. A dziś (skoro Mieszko i Łucja byli w szkole) dostałam LAURKI z okazji Dnia Matki! Od Mieszka piękną, otwieraną i cudownymi, SAMODZIELNYMI, życzeniami o spełnionych marzeniach. Łucja dała mi kartkę z mangalowym rysunkiem… kobiecych narządów płciowych (bo JA takie motywy PODOBNO lubię 🙂 Niech będzie, cudne obie!

Ostrzyżony młodzian, dorodne w tym roku rododendrony i goździki! Sama je sobie kupiłam, bo w sklepach teraz wyprzedają te z Dnia Matki i wybrałam różowe. Bardzo mi się podobają!

<>

  • I wiesz mamo, takiego fajnego chłopaka widziałam na tych testach. Tylko miał mascne.
  • A co to takiego?
  • No wiesz, to podrażnienie skóry od maseczek. Masca+acne.
  • Nie znałam. Ale nieźle, że jest na to słowo. Rzeczywiście sporo dzieci to ma. Ale to tylko od tych jednorazowych maseczek się robi.
  • Tak. Bo one wysuszają skórę.

Nie sądziłam, że to jest to większy (globalny) problem, ale mamy w szkole dzieci, których rodzice proszą, by nie nakładały, nawet na te krótkie przejścia ze szkoły, przez korytarz, na dwór. Nie wiem jak u Was, mnie temat maseczek przestał całkowicie interesować… W aucie leżą jednorazowe i idąc do sklepu wybieram po prostu najczystszą. A tu chyba warto przypomnieć sobie, gdzie mam materiałowe i wrócić do nich?

ślimaczo zbliżamy się do weekendu!

z netu

No i po egzaminach! Panna ogólnie zadowolona, w weekend skończymy wprowadzanie danych do formularzy do szkół średnich, a dziś zaraz PO, poszła z koleżankami na piknik na pola. Był zapakowany plecak z kocem, kubkami, talerzykami, a nawet świeczkami i fontanną strzelającą, a rano JA podjechałam po cukierni. Panna jak to ona, wyszła z angielskiego po 45 minutach, obejrzała MOJEGO live-a z cukierni, wybrała TORT (ja siedziałam w aucie pod cukiernią, aż da mi cynk, KTÓRY) i go jej dowiozłam. Koleżanki wyszły po półtorej godziny i ona je zabrała na NIESPODZIANKĘ! I zeżarły…. Liczyłam na to, że COŚ do domu wróci, ale dziewczyny miały taki głód cukrowo-czekoladowy (ze względu na cerę wszystkie te rzeczy zostały masowo odstawione tydzień temu), że dały radę SAME.

Dziś Mieszko miał PIANINO i zgodnie z przewidywaniami: przez ROK, wszystko zapomniał!! Trudno. Wcale mnie to nie dziwi… Dziś jeszcze mam fryzjera z tym niedoszłym wirtuozem klawiszy!

><><

Pomyślałam sobie też, żeby tak NIE idealizować ROZSĄDKU „Pokolenia Z”… W tym celu przytoczę wczorajszą pogadankę z Łucją:

  • Łucz, jestem taka dumna, jak ambitnie podeszłaś do tematu… I wybór Reduty Ordona jako przykład. Wow! Matmę powtarzałaś z tych ćwiczeń, które Ci kupiłam?
  • Tak. Patrzyłam też na Youtubie, ale oni tam za długo mówią. Wolę repetytoria na tik-toku. Jak muszą się sprężyć w minucie i okazuje się, że można wyjaśnić w minutę pierwiastki, to po co oglądać to samo w godzinę?
  • I to działa? Wszystko dziś napisałaś?
  • Tak… W którymś momencie się wahałam, ale wyciszyłam się i poprosiłam o pomoc duchowych przewodników.
  • Duchowych Przewodników?
  • Tak. Nie wiem jak to polsku będzie. Spiryt guides? Powiedziałam im, że jeżeli ma być „a”- to niech światło w ciągu 15 sekund padnie na „a”. I padło. I w kolejnym, jeżeli komuś upadnie butelką z wodą to będzie „b”. I upadła. A potem przestały mi pomagać. Chyba muszę przeprowadzić rytuał przeprosin, że ich wzywałam w takiej błahej sprawie.

????????

When mama said that it was okay, that it was quite alright.

Lukas Graham – Mama Said

Dzisiaj mamy nasze święto! Szukając jakichś materiałów na Dzień Matki trafiłam na różne filmiki, gdzie ludzie mówią, ZA CO kochają matki i DLACZEGO to postać szczególna? Powtarzało się, że to ktoś, kto ZAWSZE wspiera i zawsze pomaga. Jeden gość powiedział, że jego mama to prankster i to całe życie poprawia mu humor. Sporo też w necie osób, które mówią: CO też takiego ich mama uwielbiała powtarzać? Przepytałam dzieci, czy JA mam takie powiedzonka, ale podobno NIE. Może na razie ich nie rejestrują? Zapnij kurtkę, załóż rajstopy, gdzie masz szalik, zjedz przynajmniej mięso, spróbujmy zrobić to razem, opowiedz mi o tym, nie złość się, leć – ja to zrobię oraz JA jestem z Ciebie dumna. Wymieniać można w nieskończoność… I to co MY usłyszeliśmy i to co MY powtarzamy.

Ale jest też coś co w kółko przypominam, że korzyść z tej relacji jest obustronna. Nic tak nas nie pcha do przodu i składa do kupy jak dziecko. Się spinamy i mobilizujemy, bo TAK. Patrzyłam ostatnio przez okno na sąsiadkę, która pchała wózek i przyszło mi do głowy: jaki dziwna akcja z tym instynktem macierzyńskim? Nagle wszystko co robisz jest podporządkowane pod małego człowieka. Nie wysypiasz się, wszystko ustawiasz pod TO i nawet nie planujesz, że to się jakoś opłaci czy chociaż zwróci 🙂 Ba, to COŚ nawet tego NIE będzie pamiętać! Dlaczego ludzie w ogóle w to wchodzą? Ale nikt nie żałuje. Bo bycie mamą to jest najlepsza rzecz na świecie!

<><>

Dzień kolejny egzaminów ośmioklasisty. Te egzaminy to naprawdę są trudne! Gdy pisałam maturę to miałam 4 h na napisanie wypracowania. Teraz oni w 90 minut mieli rozprawkę, interpretację jakiegoś filozoficznego eseju, gramatykę (Łucja coś sknociła z imiesłowami) i w sumie to 23 strony arkuszów. Wcześniej mają całą masę podpowiedzi od nauczycieli: „Róbcie zadania za 3 punkty, bo najszybciej zdobędziecie dużo punktów” (matematyka), „Ma być na TEMAT -nie spamujcie!” (angielski), czy „Nie powołujcie się na Balladynę, bo ona JEST bohaterem negatywnym” (polski). Z tą Balladyną to problem, bo młodzi ją lubią. Jak to Łucja powiedziała: „Ona wiedziała co chce. Jak to mówią: Chcesz być bogaty, wyjdź bogato za mąż”, no więc ŻEBY jej nie gloryfikowali, bo mają do tego tendencję 🙂 Jutro angielski!

<>

Pokażę Wam screena z naszej domowej grupy 🙂 Łucja ostatnimi czasy mówi do mnie „pani matka”. Za to na samej górze macie wezwanie od Mieszka, żebyśmy przyszły wszystkie oglądać z nim jego youtubera 🙂 Pani Matka natomiast jest pranksterem i na okrągło wysyła dzieciom memy…

Dzień 1-szy (polski)

  • I jak poszło Łucz??
  • Tak dziwnie… Podjedziesz pode mnie?
  • Nie. Jestem na rynku. Co było?
  • Pan Tadeusz… Po co myśmy sobie z dziewczynami wczoraj tę XIII-stą Księgę wysyłały? Wiesz jak było trudno TO pisać, wiedząc jakim on był zbokiem??

Polski za nami. I wcale NIE był taki łatwy! Ponadto szkoła dołączyła do grona tych, co miały alarm bombowy i egzamin zamiast o 9-tej zaczął się o 9:30. Wszystkie ich rzeczy zostały wywiezione specjalną furgonetką i dostali je z powrotem dopiero po egzaminach. Mam nadzieję, że TO oduczy żartownisia, bo na TAKIEJ akcji najbardziej byli stratni uczniowie! Ach, no i BAL-owy towarzysz się pojawił (ale każda klasa wchodziła INNYM wejściem i siedziała w INNEJ sali), więc TYLKO tak mignął. Za to później napisał pytając ją: JAK POSZŁO? ->Dosłownie w dużym uproszczeniu wymiana zdań wygląda tak: „ON: Pop.rl.iło ich z tym egzaminem – Ł: Fakt. A jutro matma. Chyba ucieknę- ON: A co ze mną?” – jest więc jak widzicie wszystko w tej rozmowie. I emocje, i wyznanie, i zrozumienie.

Idealnie wyszło, że dziś miałam zdalne i mogłam pannę odwieźć, bo rano padało. Wyposażyłam ją co prawda w parasol, no ale przy tylu wrażeniach, to łatwo się przeziębić. Jutro matma, dziewczyna miała się uczyć, ale na razie NIE specjalnie nam to wychodzi…

<>

DZIŚ byłam TEŻ na kompleksowym badaniu laryngologicznym z Lilką (niżej my na kanapie w przychodni). Chodziło o to, żeby wykluczyć zaburzenia słuchu – 10 lat temu panna miała operację na uszy i przyszło mi do głowy, że może ten jej spadek ocen jest związany z tym, że coś gorzej słyszy???. Iiii? No i słyszy dobrze… Wręcz wzorcowo! I to jest bardzo dobra wiadomość. Dok zasugerowała, że panna ma Zaburzenia Przetwarzania Słuchowego, czyli coś co ma teraz ogromna ilość dzieci, a objawia się tym, że trudno im się skoncentrować na samych słowach. Dzieciom za szybko wchodzą w życie multimedia i mają problem z izolowaniem dźwięku. Kiedyś maluchom dużo czytano, bajki w telewizji były przez 10 minut dziennie i to nie występowało. Wyprowadza się to na prostą specjalną terapią słuchową. I TERAZ nie będę tego ruszać. Może kiedyś… Na razie bardzo mnie cieszy, że PANNA słyszy. Powinnam to była sprawdzić dawno temu i miałam w głowie taki wyrzut, że może coś przegapiłam.

… po-nie-dzia-łek!!!!

Też Was tak irytują wszechobecne remonty dróg? Gdzie bym nie jechała, to co chwilę, KTOŚ z lizakiem, kieruje wahadłowo ruchem… I stoisz, i czekasz, a czas leci… A potem jedziesz przez kilometr po zerwanym asfalcie… Tydzień szykuje nam się ekstremalny. Jutro, pojutrze i popojutrze Łucja ma egzaminy (plotka głosi, że na polskim będą „Kamienie na Szaniec” i wątek patriotyczny), we wtorek i w czwartek Lilka ma laryngologa (badanie i wizyta u lekarza), w czwartek wieczorem Mieszko ma fryzjera, a w środę Łucja rehabilitację. W piątek rano panna najstarsza ma test covidowy przed przyjęciem do sanatorium, a w czwartek chcemy razem podskoczyć do sklepu po nową piżamę dla niej. Gdzieś po drodze muszę ją zaprowiantować na miesięczny turnus… I dziś zadzwonili z GOK-u, czy Mieszko da radę chodzić w czwartkowe poranki na pianino, bo wznawiają zajęcia (da radę, mieliśmy zapłacone za październik, kiedy to zajęcia odbyły się RAZ). Ale wszystko mam rozpisane w telefonicznym plenerze i damy radę! Za nami już poniedziałek, czyli dzień kiedy wracam najpóźniej, po drodze ze szkoły podrzuciłam dziadkom do garażu zimówki, wybrałyśmy JUŻ z Łucją strój na JUTRO i właśnie jesteśmy po dłuuuugim spacerze. Panna przed polskim jest zrelaksowana i emocje ma skierowane w zupełnie innym kierunku. Dym jest w szkole, bo dzieci przestały się przejmować egzaminami i w kółko o tym balu… Ale tak naprawdę to bardzo wyraźny sygnał, że nastoletnie życie toczy się przede wszystkim w strefie towarzyskiej!

z Insta

Ach i ten. W środę mamy Dzień Matki! 🙂 Pamiętajcie zrobić sobie jakiś prezent! 😀

Przespałem „ziemskie lekcje”

-„The 100”, s06e08

Może to mało godne pochwały ale weekend przeleciał mi z maratonem „100”. Koniec cywilizacji, próba ocalenia, miłość, dramat i mutanci. Bardzo dobre! Kiedyś już to oglądałam, wtedy skończyłam piąty sezon, wiec tym razem leciałam od czwartego, żeby sobie przypomnieć. Równolegle czyściłam dywan przed telewizorem, przeglądałam skarby z misek koło drzwi i zrobiłam ciasto z rabarbarem. Z tym rabarbarem to trochę średnio wyszło, ale od trzech tygodni co jestem na rynku to kupuję, a on potem mi się psuje. Tym razem się sprężyłam, ale użyłam innej mąki (miałam ją przesypaną do słoika i NIE podpisaną), o której założyłam, że jest pszenna, a była chyba jaglana? Albo kukurydziana? Wyszło, chociaż smakuje dziwnie…

Ach, no i Bibi na spacerze się wytarzała (dawno tego nie było), więc ma NOWĄ obróżkę! Tamta, umyta w tej chwili się suszy, a nowa (która czekała w „zapasach” na swoją kolej), już jest podpisana i założona!

Ja i M na sobotnim, porannym bieganiu:

sobota z planami „gospodarczymi”

Pamiętacie, że zimą zamówiłam z alika petardę gałek? PIĘĆ miało być do pokoju Mieszka i dziś udało się je zamontować. Kombinowałam jaką kompozycję zrobić z pięciu cyfr, ale koniec końców zamontowane zostały TYLKO cztery, a piąta doszła w mojej sypialni jako trzymak na makatkę (z ubiegłego tygodnia!). Na gałkach, ulokowanych na SZAFCE, będą wisieć medale młodego. Do tej pory wisiały na klamce i co przymykałam mu wieczorem drzwi to niemożebnie dzwoniły! Medale są ważne rozwojowo, przypominają o sukcesach, osiągnięciach i nagrodach -> btw. żadne nam od początku pandemii NIE doszły! Miałam taki dylemat co zrobić z naklejkami z szafy. Nic się nie odklejało, nie wyblakły, tylko, że były częścią poprzedniego wystroju, a teraz mamy taką bardziej nastoletnią stylówę… Po prostu je więc oderwałam i wywalam.

Wyżej tota-before, niżej wersja nowa!

I makatka! Na szafę JĄ!

<><>

Weekend mam bez dzieci, ale ciekawych planów brak… Widziałam niezłego mema, po czym poznać: JAKI mamy dzień tygodnia? Gdy za oknem deszcze i zawieje tzn. że weekend! Trawy nie skoszę ->wczoraj kosił sąsiad – to było jego pierwsze koszenie trawy w życiu i śmiałam się do Lutki przez telefon, że jego żona beztrosko poszła na spacer z dzieckiem w tym czasie… I mój brat, i mój tato ucięli sobie kiedyś palca u nogi, więc OBIE wiemy, że nie jest taka przewidywalna czynność 😀

Ach i wymieniłam sobie opony! Tym razem wymieniałam w zupełnie nowym punkcie i w prezencie dostałam choineczkę zapachową. Nie wiem, czy mam odwagę ją… użyć. Ten ich zapach to zawsze taki specyficzny…