– z całego cyklu reklam z Sochą, TA chyba jest najlepsza 🙂
Mój brat zwykł mawiać, że zawsze przy przeprowadzkach dużo rzeczy wywalasz. A na końcu zostaje górka rzeczy z którymi NIE wiesz co zrobić… I wkładasz je do TEJ ostatniej wolnej szuflady, która została 🙂 I do takiej szuflady wczoraj z dziadkami się dokopaliśmy… Znalazła tam Lutka jakieś stare umowy, bilety, dokumenty i list życzeniami urodzinowymi, który przesłaliśmy jej z bratem jak już byliśmy na studiach 🙂
Zapakowana została z czubem i coś tam IM przewiozłam. W bonusie wywiozłam też dla siebie suszarkę wolnostojącą. To jest coś co wystawiam w lecie do ogródka, tam to rdzewieje i się rozpada, a na jesieni kupuję nową – najtańszą jaką znajdę 🙂 I ona te kilka miesięcy stoi na strychu, a potem zaczyna cykl ostateczny- letni. Czyli nie miałam NOWEJ, a MAM! Mam też nową deskę do prasowania, tzn. starą Lutki, ale ona jakoś tak nie zarąbuje sprzętów domowych jak ja. A ja przepalam je na wylot. I trzecia zdobycz: WIESZAKI, bo one mi też jakoś się łamią, gubią i zużywają.
Mam dla Was taki mix ujęć. Widok z mojego pokoju, w którym tak naprawdę urzędowałam przez rok, ale potem przez te 20 lat, gdy do nich przyjeżdżałam mieszkałam właśnie tam. Potem mam zdjęcie fragmentu stada bezdomnych łaciatych kotów, z której to szlachetnej linii wywodzi się Klarens. I mój bagażnik 🙂

<><>
Przez te prawie 500 km przesłuchałam do końca audiobooka z Maryniną. I powiem Wam, że dawno żadna książka tak mnie nie zirytowała. Ogólnie chodzi o to, że rozwiedziony policjant na urlopie wypoczywa ze swoją 8-letnią córką na Krymie. I zaczyna tam rozwiązywać kryminalną zagadkę. Ale jest tam tak np. taka sytuacja, że ma bilety na rejs. Luksusowym statkiem, w dyrektorskich kajutach. I jego córka cieszy się bardzo na ten rejs. I jest tam z nimi jego przyjaciółka, którą ta mała uwielbia. I on podejmuje decyzje, że nie jedzie, bo musi być na miejscu. I nikt nie jedzie. I ja tego nie rozumiem. Dlaczego nie pojechała z jego córką ta jego dziewczyna? Albo dlaczego nie wypchnął byłej żony, która jest obok na wakacjach? I ta mała płacze, że nie płynie tym rejsem, a on jej tłumaczy, że w życiu chodzi o to, że czasem trzeba zrezygnować. Jakaś bzdura. Mogły pojechać BEZ niego.Tak mnie drażni taka pasywność, jak nic na świecie! On mówi, że nie jedzie i temat jest zamknięty. Nie pojawia się nawet zalążek myśli, że pojedzie skład BEZ niego. A na koniec ta jego dziewczyna rezygnuje z pracy (ona jest top-owym prokuratorem w Petersburgu) i przyjeżdża do niego do jego kawalerki do Moskwy na zawsze. Idea, że życie ma sens tylko gdy robimy coś RAZEM jest makabryczna. Coś z cyklu: na Syberię za tym chłopem, z bobasem pod pachą, bo ON może potrzebować. Bo MÓJ. BZDURA. Da sobie radę bez baby, a ona da sobie radę bez niego. I zrobi lepiej, przynajmniej dla tego bobasa.
Słuchałam tego i kręciłam głową, że TAK beznadziejnie można postępować. Aaale, za to… tyle tam ładnego Krymu w tle, że zamarzyło mi się, żeby tam na wakacje pojechać! 🙂


























