Wieczór. Wanna. Cała trójka mieści się jeszcze razem. I CZASEM właduję się do nich ja. Robi się wtedy ciasno. Nogi przeplatają się nam jak na plaży w Top Secret i nie bardzo wiadomo czyja jest czyja.
- AAAA!!!- wykrzyknęła Łucja- KTOŚ mi złamał nogę!
- Nie ma takiej możliwości Łucza – odpowiedziałam – Po za tym ja nie znam żadnego lekarza, do którego mogę w nocy zadzwonić.
I tu włączyła się Lilka, która była w ostatni piątek w domu..
- Mama ZNA listonosza.
Wkleję Wam ten fragment z Top Secret, bo może nie wszyscy pamiętają. To była pierwsza z tych absurdalnych komedii, które im więcej razy oglądałeś tym ci się wydawały śmieszniejsze 🙂
<<>>
Na tych moich biegowych treningach jest naprawdę zabawnie. Wczoraj dwie babki gadały o różnych biegach (tam wszyscy już młócą pół maratony, a na biegi to po całej Polsce jeżdżą) i jedna mówi do drugiej:
- Myślałam o tym Spartan Race, ale głupio tak potem do tramwaju iść z oszczepem.
🙂 I kometa nam nad głowami przeleciała. Szybko pomarzyłam sobie życzenie! 🙂
