Geniusz, kokietka i neurotyczna niespodzianka. Wszyscy jej ustępują i wszyscy się jej boją. Mistrzyni w ignorowaniu innych, a jednocześnie arcytalent w wyczuwaniu emocji innych. Rozmowy z nią są zawsze odkrywcze i zawsze bardzo mądre. Btw. lingwistycznie jest tak uwrażliwiona, że jak leci piosenka po angielsku w radiu, to potrafi wyizolować poszczególne słowa. I uśmiecha się do jedzenia. Ach, i ma dość wysoką samoocenę, co bardzo mnie cieszy. Na chwilę obecną planuje posiadać wielką farmę, gdzie będzie mieć psy, koty, świnki i… lisy 🙂
Pierwszy etap urodzin był w niedzielę z tatą, kolejny w poniedziałek w szkole, gdy zaniosła wielki pojemnik żelków, a trzeci dzisiaj. Dziadki i wujek z ciocią. Ode mnie dostała złote buty kilka dni temu, a dziś doszły jej kolejne cudowne rzeczy. Chciała też pióro, ale takie w babeczki, jak mają wszystkie dziewczyny w klasie. Też już je ma.
No to, STO LAT LILU!




