Łucja wpadła do kuchni i znienacka mnie przytuliła:
- O jak miło! Jak nazwałabyś to co zrobiłyśmy?
- Przytulas z mamą!
- Ślicznie.
Dwie minuty później z góry zdematerializowała się Lilka.
- Lilu, przytulmy się!
- Tak! Piękna mama i jej jeszcze piękniejsza córka!
- Chciałabyś!
🙂
Ruszyliśmy z przygotowaniami do komunii Lilki. Impreza jest pod koniec maja, ale w sumie to nic nie było załatwione. Podpisana została dziś umowa w knajpie na katering i wybrałyśmy z Lilką w necie zaproszenia (chciałabym je wrzucić do kopert z kartkami Wielkanocnymi). Na początku kwietnia będą do odbioru sukienki wybrane przez Komunijną Radę Rodziców i próby w kościele. Tort będę zamawiać dopiero w maju i właściwie to organizacją zajmę się dopiero wtedy. W kwietniu będzie impreza urodzinowa Lilki (walczę z nią, że NIE może zaprosić całej klasy ;), no i Wielkanoc (NIE mam pomysłu na Zajączka). Po drodze mam jakiś bieg i ochotę by zapisać się na jeszcze jeden by przed alergią (koniec maja) porównać wyniki… Czasie zwolnij! :)
