Na dziś wymyśliłam sobie rozciąganie. Na tych kettlach, na których jestem raz w tygodniu, mam strasznie marudnego trenera 🙂 I w kółko, i w kółko o tym, że jestem za mało rozciągnięta. Rozciąganie jest ważne. Mięśnie się zbijają, więc to ważne, żeby je uelastyczniać, żeby rozluźniały się jak gąbka, bo wtedy lepiej działają i trudniej o kontuzję.
Tak naprawdę to jeden trening w tygodniu powinien polegać na rozciąganiu.
Używaliśmy specjalnych rolek (bolało), które błyskawicznie rozluźniały całe ciało, próbowałyśmy robić szpagaty (długo, długo jeszcze nie) i rozciągałyśmy plecy (złapać nogi nad głową cały czas nie potrafię 🙂 Uczyłyśmy się otwierać biodra i zwiększać zakresy ruchu w siadzie czy wypadzie. I rzeczywiście już po takim jednodniowym bloku zajęć widziałam różnicę, chociaż większość rzeczy, które dziś robiłam była BOLESNA 🙂 Ach, i lista potrzeb po tym weekendzie poszerzyła się o BUTY do TAŃCA i wałek do masażu…

<><>
Wymieniłam sobie zawias w kuchni. Urwały mi się drzwiczki, pojechałam do budowlanego, znalazłam (no dobra, z pomocą jakichś dwóch młodych łebków) odpowiedni zawias i SAMA w domu go sobie wymieniłam. A co!
