Wydłubałam warsztaty z salsy… W sumie to, jak być może pamiętacie, latem 2015 dosyć ostro trenowałam, ale później była przerwa. I dziś na takie kilkugodzinne się zapisałam. Iiii??? I bardzo dobrze! Okazało się, że nie dość, że nie zapomniałam, to jeszcze jakby tańczy mi się lepiej niż te półtora roku temu. Jestem bardziej rozluźniona i pewna siebie. Bardzo to przyjemne spostrzeżenie, taniec jest super, mój trener narzeka, że mam sztywne biodra :0 i ogólnie jestem nie rozciągnięta, więc relaksuję w ten weekend moje ciało!

Ja to ten biały top po środku sali 😉
