Zielony Patryk

Pojechałyśmy z Lilianą do fryzjera. Przed wejściem zadałam szybkie pytanie:

  • Ja czy Ty? Która pierwsza?
  • Ty.

Panna rozsiadła się na kanapie (tuż obok mojej torebki) z dyspozycją: NIE grzeb mi w telefonie. Fryzjerkę mam super, więc tak sobie gadamy. O tym, że mężczyźni farbują włosy i to fajne, że w weekend ma być zimno i co dalej robimy z naszymi fryzurami. Kątem oka widzę, że Lilka macha nogą, założoną na drugą nogę (bo leciał jej ulubiony Daft Punk), rąbie cukierki z wielkiej szklanej misy i ze stosu kolorowych magazynów wybrała sobie Cosmo…

Jakiś czas później zmieniłyśmy się na fotelu. Lilka się rozsiadła, a ja usłyszałam:

  • Ile centymetrów ścinamy?

Odpowiedziałam:

  • Dwa.

Lecz pokazałam dyskretnie 4 palce. Fryzjerka skinęła głową i czas poleciał znowu. Po wyjściu zagaiłam:

  • Widziałam, że czytałaś sobie różne gazety. Coś było w nich ciekawego?
  • Dużo o modzie, trochę o miłości i o seksie.
  • Mhmm… A coś szczególnego?
  • Był taki jeden artykuł i do niego było zdjęcie pupy. Ale w majtkach.
  • Czy coś Cie zszokowało i chciałabyś o tym porozmawiać?
  • Nie, bo to był artykuł dla dorosłych.
  • W którym momencie się zorientowałaś?
  • Jak przeczytałam całość.
  • Aha.

Za to ładnie wyglądamy. Obie 🙂

<><>

Dziś świętego Patryka. W szkole wszyscy byli poubierani na zielono, a w menu była zupa-krem z groszku i zielony makaron z sosem pesto. Na deser był koktajl ze szpinakiem. Liliana NIC nie zjadła 🙂