– Grimm, ależ dobry ten szósty sezon!
Jechałam z Lutką samochodem i wyszło na to, że muszę cofnąć… Zamiast jednak zarzucić rękę na oparcie i jechać do tyłu, zaczęłam po metrze tył-przód wykręcać, żeby zawrócić. No i tak się tłumaczę mamuśce:
- Cały czas myślę o tym urwanym lusterku przy cofaniu. Pamiętam ten zgrzyt jakbym wjechała na lód i wolę wykręcić. I jechać przodem…
- Spokojnie, przejdzie Ci.
🙂 Nie ma to jak matczyny support 🙂
<><>
Byłam dziś z Lilianą u naszego ortopedy. Panna podobnie jak Łucja jest skrzywiona, ale słabiej. Monitorujemy czy się wada się NIE pogłębia, by móc szybko zareagować i skierować Lilkę na terapię rehabilitacyjną. Ale NA RAZIE jest dobrze! Tzn. cały czas jest różnica w długości nóg (0,5 cm), ale się nie zwiększa. Ponadto lekarka powiedziała, że Lila jest drobna i powinna mieć dużo ruchu, bo przy takiej wątłości łatwo o skrzywienie. Kolejna kontrola w listopadzie. Wracając zajrzałyśmy do specjalistycznego papierniczego, kupiłyśmy kilka arkuszy papierów ozdobnych (bo nam się pokończyły), piórka i styropianowe ptaszki (mamy pewien pomysł na nowy wiosenny wianek…)
<><>
Ach i Klarens się znalazł. Wyszedł w niedzielę, spotkałam go idącego na pole, zamiauczał rzewnie i poszedł dalej… I dziś wrócił. Wrąbał dwie saszetki, przespał się 8 godzin brzuchem do góry i znowu gdzieś polazł… Poskarżyłam się Lilianie na takie zachowanie, ale usłyszałam: Ale on i tak tylko Ciebie kocha 🙂 No ba…
