Odstawiałam Mieszka do przedszkola. W szatni przybiegł do nas chłopiec z młodszej grupy:
- Mieszko! – i rzucił się mu w objęcia. Potem się odsunął i wykrzyknął – Ale Ty masz małe buty!
Młody się zasępił. Rzeczywiście NIE ma dużych stóp. A na dodatek jest malutki i zakłada, że rozmiar ma znaczenie… Szybko zareagowałam i powiedziałam do chłopca:
- Wiesz jak to mówią: duże stopy- mały ptaszek.
Mieszko błyskawicznie złapał i się ucieszył 🙂 Więc od razu go uprzedziłam:
- Tylko nie pokazuj!
🙂 Nie wiem czy jest taka zasada, ale stojący z tyłu tatuś tego chłopca nie zaoponował, więc chyba w tym przypadku trafiłam 😉
<><>
Organizacyjnie w biegu. Pościel z pralni odebrałam, byłam u magika co naprawia suwaki z bluzą Łucji, piekę kolejny sernik, bo tam schodzą szybko, no i oczy nareszcie wyglądają lepiej. Odstawiłam wszystkie krople i przestawiłam się na okłady z herbaty, kilka razy dziennie. I pomogło! No i do fryzjera zapisałam siebie i Lilkę. Chyba ostatnio na jesieni byłyśmy. A włosy, nie wiem czy na wiosnę, czy od tych specyfików, które używam, nawet na czole mi rosną. Mam pełno takich półtoracentymetrowych i nie dają się ułożyć 🙂
