Dzień Pi (3.14)

Jechałam z Lilką na pianino z Norbertem i panna zaczęła mi grzebać w torebce…

  • Czego tam szukasz?
  • Gumy.
  • Przecież nie będziesz się całować.
  • Tak, ale tak odbija mi się tym kurczakiem i ogórkami, że on padnie.
  • Nie sądzę. U dzieci pewne rzeczy nie przeszkadzają.
  • Aha. Ale ostatnio tak odbijało mi się kalafiorową, że chyba poczuł.
  • Może pomyślał: ale ta jej mama świetnie gotuje?
  • Nie wprowadzajmy go w błąd.

🙂

<><>

W tak zwanym międzyczasie Mieszko przeczytał swoje pierwsze książki. Lilka zabrała się za naukę czytania brata i odniosła sukces. Siedzą wieczorem i dukają. To dobre też dla niej – ona nie jest takim połykaczem słów jak siostra, więc też sobie powtarza. Pierwsza książka to było „Mleko dla kota” – tak samo jak u Lilki. W końcu to nauczyciel wybiera lektury!