Jechałam z Lilką na pianino z Norbertem i panna zaczęła mi grzebać w torebce…
- Czego tam szukasz?
- Gumy.
- Przecież nie będziesz się całować.
- Tak, ale tak odbija mi się tym kurczakiem i ogórkami, że on padnie.
- Nie sądzę. U dzieci pewne rzeczy nie przeszkadzają.
- Aha. Ale ostatnio tak odbijało mi się kalafiorową, że chyba poczuł.
- Może pomyślał: ale ta jej mama świetnie gotuje?
- Nie wprowadzajmy go w błąd.
🙂
<><>
W tak zwanym międzyczasie Mieszko przeczytał swoje pierwsze książki. Lilka zabrała się za naukę czytania brata i odniosła sukces. Siedzą wieczorem i dukają. To dobre też dla niej – ona nie jest takim połykaczem słów jak siostra, więc też sobie powtarza. Pierwsza książka to było „Mleko dla kota” – tak samo jak u Lilki. W końcu to nauczyciel wybiera lektury!

