– Taboo obejrzane. Bez szału, ale z momentami dobrymi.
Zaczynamy czwarty tydzień pobytu Łucji w „sanatorium”. I nie słabnie ani mój zachwyt, ani jej pozytywna ocena 🙂 Jeśli bywaliście w takich miejscach jako dzieci, to musicie wiedzieć, że teraz jest trochę inaczej, chociażby dlatego, że to NOWE pokolenie, jest sprytniejsze. Wyobraźcie sobie, że zamawiają sobie pizzę. Dostawca przyjeżdża i dowozi. Podobnie jak kebabownia i knajpa z arabską kuchnią z której Łucja zamawia sobie frytki 😉 Jak przyjeżdża pizza to dzieciaki często ją zamawiają na spółkę. Wiadomo, że im większa, tym taniej wychodzi. Widziałam np. jak szła taka ekipa i niosła pizzę, której karton zajmował większość korytarza. Dwie osoby ją niosły. XXXL? Albo zamówiły sobie dziewczynki z pokoju Łucji, ale dwa kawałki im zostały. Wyliczyły więc, że jeden kawałek jest warty 3,99 i każdy został sprzedany do innych pokojów po 4 złote! 🙂
Byłam dziś też na kolejnym bloku zajęć panny. Miałam takie zalecenie by przyjechać, popatrzeć by POTEM wiedzieć jak ona ma ćwiczyć w domu. A rezultaty są oszałamiające! Jej terapeuta powiedział: Taka była sztywna, ale udało mi się ją rozciągnąć. I rzeczywiście: dzięki tym piłkom i ćwiczeniom, Łucja ma bardziej elastyczne biodra, potrafi zrobić kwiat lotosu i zgina się do stóp. Jakiś kosmos! Patrzyłam na nastolatki na sali ćwiczące razem z nią i one obejmują dłońmi/rękami swoje wyprostowane nogi. WSZYSTKIE tak robią! Więc nawet jeśli się okaże, że nie ma żadnej poprawy w skrzywieniu to to JAK została uelastyczniona jest niesamowite. Zresztą cały pierwszy tydzień miała mega-zakwasy, a wydawało mi się, że kto jak kto, ale ona jest aktywna!
Na zajęciach jest również bardzo wysoka dyscyplina (super!). Podczas „obwodowego treningu” o 11-stej (cztery grupy wykonujące różne ćwiczenia i zmieniające się miejscami po zakończeniu), gdy jedna grupa skończy wcześniej, to wyprostowana siedzi i czeka aż skończą WSZYSCY. NIE wszystkie grupy, a wszystkie dzieci (dziś czekali 4 minuty, aż jedna dziewczynka skończy brzuszki)!. Żadnych taryf ulgowych! Też mi się to podoba!
Jeszcze jedno ważne spostrzeżenie. Ośrodek to pierwsze miejsce gdzie jest tak duża jawność jej sytuacji rodzinnej. To było nieuniknione. Jednego dnia jestem ja, drugiego Diabli, jednego ja z maluchami, drugiego Diabli z resztą swojego stada. I koleżanki z piętra mają pełen przekrój. I to jest w porządku. Są rodzice, którzy nie są razem, ale jakoś układają sobie życie. Jest dużo rodzeństwa, w tym malutka siostrzyczka, która może już nie jest bobasem, ale cały czas jest na tyle MAŁA, że można się nią pochwalić. I jest w sumie dużo ludzi, którzy są nią i jej życiem (Łucji) zainteresowani. Nie trzeba nikogo okłamywać, albo zmieniać tematu. I też mam wrażenie, że Łucji to wyjątkowo odpowiada.
