
Wczoraj na lekcję pianina Łucji poszedł Mieszko… Chodzi o to, że i tak muszę te zajęcia opłacać, więc zanim panna wróci, żeby nie przepadły, tak kombinuję… Więcej lekcji ma Lilka, a wczoraj by jej nie forsować, dałam Mieszeczka… I wyszedł zachwycony! Norbertem, lekcją i tym czego się nauczył. Zajęcia miały być takie sondujące czy łapie, czy to go ciekawi i czy nie jest za mały… Ćwiczyli gamę, każdy dźwięk C/F/itd młody również narysował. F jako flagę, D jako dom, a jak wróciliśmy do domu do pierwsze co zrobił, to zdjął z pianina teczki sióstr(!) i zaprezentował mi czego się nauczył:
- Mamo, czy tu jest C?
- Ja nie mam pojęcia. Ty wiesz coś, czego ja nie wiem!
Na szczęście była Lilka, która to potwierdziła 🙂
Cała sytuacja pokazuje, że młody ma przede wszystkim głód zajęć dodatkowych. Zazdrości dziewczynom i od września muszę go trochę zawalić. Na pewno będzie karate, no i może rzeczywiście to pianino?
<><>
Btw. nasz patykowiec się odnalazł. Szedł dumnie i był często fotografowany 🙂 Niosła go inna prawie 9-letnia dziewczynka. A ta historia, że jedna zrobiła, a inna niosła stała się niemalże samodzielnym viralem 🙂

