
Oglądam z Mieszkiem telewizję. Tzn. ja siedzę z laptopem, a on on obok mnie. Reklamy. Jako pierwsza taka z rajstopami. Uciskającymi/ujędrniającymi/itd. Jedna za drugą długonogie kobiety kładą nogi na stół, żeby pokazać jak lekko się czują.
- Powinnaś sobie kupić.
- Takie rajstopy?
- A masz problem z ciężkimi stopami?
- Raczej nie.
- Ale i tak powinnaś sobie kupić.
- Ok. A dlaczego masz ślady zębów na nosie?
- Łucja mnie ugryzła.
- Co zrobiłeś?
- Mówiłem nie na temat.
- Z pewnością nie miała racji!
🙂
<><>
Tymczasem panna sanatoryjna (to już połowa!) wchłonęła wszystkie zaległe książki i nie ma co czytać. Coś miała w weekend dostać, ale ja równolegle zamówiłam kolejne.
- Gorzka czekolada – to zbiór opowiadań. Sami lubieni autorzy, problemy nastolatków, myślę, że fajne.
- Władca Lewawu – to Terakowska, która też Łucji pasowała. Fantastyka. 13-letni chłopiec, który pokonuje ZŁO ukryte w Smoczej Jamie i zatruwające mieszkańców…
- Za niebieskimi drzwiami – to podobno bestseller na podstawie filmu.
- Meto– I-szy z utopijnej trylogii. Pannie bardzo spodobał się „Dawca”. To była bardzo dojrzała opowieść o świecie gdzie nie ma uczuć. Meto chyba jest podobny.
- Sanato- coś dla mnie. 1931 rok, sanatorium i dziwny eksperyment. Może być dobre!

