Haiku na dziś

„Jesień, czy zima, on o prezentach nie zapomina”

Btw. ocaliłam tę mysz 🙂 Szufelką ją zgarnęłam, jak myśliwy wskoczył do domu i ona mu wypadła z paszczy…

<><>

Miałam dziś jakąś kosmiczną akcję z psem w nocy. Powiem Wam, że z psem to jednak więcej roboty niż z dziećmi! Wyszła na pole na siku, gdzieś koło 19-stej i zaginęła. Ja chodziłam i szukałam, a jej nie było. Znalazłam ją o pierwszej w nocy! I to właściwie NIE ja, a sąsiadka. I obudzić trzeba było ludzi w czterech (TAK, CZTERECH) domach, bo się zaklinowała między płotami dwóch osiedli. Bo wykombinowała sobie, że tak wróci do domu. Akcja ratunkowa trwała do drugiej, mam dług wdzięczności wobec tłumu ludzi, ale gdybyśmy tego nie zrobili to pies nie dotrwał by do rana. On JUŻ był w stanie pewnej katatonii. Opuszki w łapach pozdzierane, poobtłukiwana, ale ma się teraz dobrze. Dzieciaki na weekend z ojcem, a ja powoli szykuję się na karnawał… 😀

<><>

Korzystając z ciszy i jeszcze chwili czasu do wieczornych przygotowań siadłam z kompem i znalazłam przez tę stronę  biegi dla kobiet. One nie są za często, ale co ciekawe jest wiele kobiet, które bierze udział tylko w TYCH biegach. Wrzucę to, bo mi zginie, a TO ważne.

Carrera de Mujeres– Hiszpanki biegną w imię piersi 🙂 Tu dodatkowe info. Do wyboru mamy 8 miast, ciekawi mnie majowy bieg w Madrycie, wpisowe 10 Euro, zapisy od marca, długość 6,3 km. Można utworzyć grupę: matka z córką/matka z dwiema córkami/dwie przyjaciółki/babcia i wnuczka/ciocia z siostrzenicą/koleżanki z pracy/babcie/itd.  Limit wiekowy od 12 lat, czyli w przyszłym roku mogłabym pobiec z Łucją.

La Parisienne – bieg we wrześniu w Paryżu, zapisy są od listopada rok wcześniej, koszt rośnie wraz z liczbą zawodników, jeśli zapiszemy się jako pierwsi będzie to 45 Euro. Wypasione pakiety startowe, dystans 6,6 km, a poszczególne edycje związane z karnawałem i przebraniami (tu biega się w maskach na oczy :). Bieg głównymi ulicami Paryża. Tu info.

Austriacki Bieg Kobiet (tu info, strona ma angielską wersję językową). Wpisowe od 39 Euro, bardzooo duże pakiety, biegnie sporo małych dziewczynek. Dystans 5 i 10 km. Zapisy od marca, bieg pod koniec maja. Bieg odbywa się w Wiedniu.

Biegi w Niemczech. Do wyboru 6 miast. Najchętniej Berlin, chociaż w lipcu, lub Monachium (bo w przyjaznym do biegania wrześniu). Najpopularniejszy jest ten w Kolonii. Do wyboru 5 lub 8 km. Pakiety od 29 Euro, ale w zestawie moc bezpłatnych atrakcji w „wiosce biegowej” (malowanie paznokci, prysznice, sale zabaw dla dzieci, napoje, itp. Tu info

[Większość biegów dla kobiet ma różowe koszulki, niżej jeden. Czad, nie?]


Babciom i dziadkom!

Jestem wielką fanką przedszkolnych uroczystości 😀

Dziś świętowaliśmy Dzień Babci i Dziadka. Był występ, był poczęstunek i atmosfera taka, że dziadków trzeba było wyganiać. Niektóre dziadki na występie wzruszone płakały (mężczyznom się czasem tak zdarza), a wszyscy łącznie z dziećmi wyjadali przyniesione ciasta.

Przedstawienie rozpoczęło się pytaniem jednej z dziewczyn Mieszka, „O czym marzą dziadki?”. I dziadkom oddano mikrofon. Babcie mówiły, żeby być bliżej wnuków, by była już wiosna i że nie mają marzeń, bo ich największe marzenia stoją teraz na scenie. Dziadki w tylnym szeregu żartowały, że zdrowia, bo zawału to można dostać jak przychodzi emerytura. Itd.

Rola Mieszka była taka: Życzymy Ci babciu, abyś czuła się codziennie jak królowa, żebyś zawsze była zdrowa, byś na wszystko miała czas i jak dotąd -rozumiała nas. Na koniec dziadki miały ZNALEŹĆ swoje portrety namalowane przez wnuki i powieszone na zasłonie na scenie. Duży był z tym problem, ale Mieszko namalował wszystkich. I dziadka, i dwie babcie!

A tak tańczyli „One way ticket” 🙂 Niczym Travolta ręka po ukosie w górę, a druga po ukosie w dół 😀 Mieszko i jego kumpel Oskar byli świetni 🙂

I potem się rozjechaliśmy. Lutka kupiła dla wnuków mega opakowanie chrustu/faworków i dała Lilce ze słowami: Sama upiekłam… Dla Was 🙂 A Lilka do teraz pęka ze śmiechu, bo babcia dała je przecież w opakowaniu z jej ulubionej cukierni :))

Jak nauczyłam syna bić kobiety…

W przedszkolu u Mieszka jest jedna dziewczynka, która bije inne dzieci. Pół biedy, że gryzie i kopie chłopców w klejnoty, ale dusi. Łapie za szyję i dusi. Od pierwszego roku, na zebraniach, to temat NR 1. W poniedziałek była taka akcja, że Mieszka do szatni przyprowadziła mi pani kucharka (one również siedzą w salach z dziećmi) i mówi: „Dzisiaj Miłka złapała Mieszka za koszulę z tyłu i zaczęła go ciągnąć. On miał aż czerwoną pręgę pod szyją. I strasznie płakał, a MI było tak przykro, że płakałam razem z nim. On ma tu guziczki i ten guziczek mu się wbił aż w gardło. Mieszko musisz się bronić!”

Strasznie się zdenerwowałam. Nie na panie, tylko na to co się stało. Przetoczyły mi się głowie różne rozwiązania, łącznie z tym, że Mieszko przestaje chodzić do przedszkola i ja uczę go w domu. W końcu powiedziałam mu:

  • Mieszko, musisz zlać Miłkę. Jak będzie chciała zrobić Ci krzywdę masz ją uderzyć. Z całej siły. Musi wiedzieć, że Ty jesteś silny i nie wolno Ci dokuczać.
  • Ale nie można bić innych.
  • Czasem trzeba. Pamiętasz jak ostatnio uderzyłam tego psa co zaatakował Sziwę?

Rzeczywiście, z miesiąc temu, na spacerze, jeden pies rzucił się na Sziwę. Sziwa chodzi bez smyczy, przy nodze, ale wolno. On też był BEZ smyczy. I rzucił się na nią. Ja spojrzałam na właściciela, ale on nic nie robił, tylko powtarzał: Zostaw. Pies to młody samiec pitbulla, właściciel jest też duży, więc czekałam aż coś zrobi. A on nic nie robił. Więc JA trzepnęłam tego psa. Otwartą dłonią, prosto między oczy. Naprawdę mocno. Pies puścił i odskoczył, gość go złapał, a Sziwa dysząc uciekła kilka metrów od nas.

  • Pamiętam.
  • Więc Ty też tak trzepnij. Czasem trzeba w życiu być silniejszym. I wiesz co Ci powiem… Jak ją trzepniesz, gdy będzie chciała Ci coś zrobić, to kupię Ci klocki. Pojedziemy do sklepu i wybierzesz sobie, które chcesz.
  • Ale duże, czy małe pudełko?
  • Duże.

I we wtorek jak go odbierałam to mówi do mnie w szatni podekscytowany:

  • Dziś uderzyłem Miłkę. Zaczęła mnie ciągnąć i ją uderzyłem. Z całej siły.
  • Super. Zuch chłopak.
  • Dostanę klocki?
  • Tak.
  • A czy jak ją uderzę jeszcze raz, gdy będzie chciała mi coś zrobić to znowu dostanę klocki?
  • Nie. Chodziło o ten pierwszy raz. Żebyś wiedział, że możesz.

 

Dziś odbieram go wcześniej i jedziemy po te klocki 🙂 Ale powiem Wam jeszcze coś. Opowiedziałam o tym dziewczynom, żeby wiedziały dlaczego brat bez okazji dostanie prezent. Bardzo je cała historia zainteresowała, nagrodę uznały za uzasadnioną, ale ciekawiło ją DLACZEGO ta Miłka tak robi. I tak się produkuję:

  • Wydaje mi się, że to muszą być jakieś czynniki środowiskowe. Sześciolatki są jeszcze za małe na gry komputerowe, a bajki w telewizji są jednak dość przefiltrowane jeśli chodzi o agresję. Wy dużo oglądacie, a nie macie takich pomysłów. Musi widzieć na żywo coś co ją tak nakręca.

I tu padły słowa złotoustej Liliany:

  • A ja myślę, że ona mu zazdrości. Że on ma takie wspaniałe życie i wszyscy go lubią, że chciała mu to zepsuć.

:0

<><>

Macie jeszcze jednego lapbooka. Wspólne dzieło Liliany i Mieszka. Poświęcone ich pluszakom: Gyziowi i Dzióbkowi. Jakie lubią kształty, co lubią jeść i jak wyglądają. W kopercie ukryte są piórka 🙂 Są elementy ruchome i dużo kolorów. Super! 🙂

„Lapbuki”

Lapbooki to specjalne papierowe prezentacje, gdzie informacje są w różny sposób ukryte. Powstały jako pomoc w czytelniczej edukacji i miały zachęcić dzieci do czytania. Samo czytanie to jednak dość mozolne pokonywywanie zapełnionych drukiem stron, a tutaj wiedza, przez te sekrety i mobilne elementy, była dodatkowo uatrakcyjniona.

Dobra idea oczywiście się rozbudowała i o pierwotnym znaczeniu myśli się już niewiele. Bo lapbooki są bardzo popularne. Oto i nasz pierwszy! Łucja dostała zadanie domowe z angielskiego by zrobić lapbooka o Nowej Zelandii. Najpierw sądziłam, że to zadanie na dodatkową ocenę, więc nie wykazałam tematem zainteresowania (panna NIE robi lekcji obowiązkowych, za to uwielbia dodatkowe projekty). Aaale okazało się, że to obowiązkowe i zrobić MUSI.

Nie było łatwo. Morze łez, fochów, darcia kartek, lecz w końcu samodzielnie zrobiła. Sytuację pogorszyła cichociemna napinaczka Liliana, która w tym samym czasie błyskawicznie zrobiła lapbooka o psach 😉 i zaczęła przygotowywać z Mieszkiem kolejnego o jego pluszaku 🙂 W różnych okienkach są ukryte informacje o najważniejszych świętach, fladze, sporcie i kulturze. W dużej kopercie została ukryta owcza wełna 🙂 (fragmenty dywanika z Zakopca, na którym leży psie legowisko 🙂 Uważam, że wyszło jej świetnie 🙂

<><>

Cała trójka rozmawia i wspomina jakiś serial. Łucja:

  • A pamiętacie, jak Hudson z Triple-J przebrali się za dziewczyny i poszli na imprezę i spotkali Double Juice-a? I on zapytał się: Triple to Ty? A Triple powiedział: Nie, to Trypolinka!

😀 Do łez płakali ze śmiechu, a ja nie wiem dlaczego :/

Byłoby pięknie kochać cię tak, jak chcesz być kochana.

– Young Pope, skończyłam sezon I i w sumie to polecam. Taki dobry film o człowieku z ogromnym poczuciem misji. Jest o niespełnionej miłości i życiowych poszukiwaniach, a cytaty będę Wam jeszcze pewnie długo wrzucać.

Pamiętacie jak zrobiłam kiedyś Wam (i sobie) zestawienie różnych kosmetyków zamawianych z Chin? Dziś wrzucam kolejną część, ale tym razem związaną z kolorówką. Pierwsze z tych kosmetyków kupowałam we wrześniu, a są już takie, które zamawiałam kolejne.Wszystkie mają ładne opakowania, są w pudełeczkach i ja jestem z nich zadowolona.

Większość jest marki Rosalind, a pomada do brwi jest firmy Anastasia. Na foto macie też pędzle stamtąd (kilka mi odpadło, bo dałam Lutce). Zdecydowanie Nr 1 to płynna szminka LIPHOP – ma to taką konsystencję jak płynna akwarela (farbka?), lecz ma to tak silny pigment, że nawet po użyciu błyszczyka się nie ściera. Mam kolor malinowy i z całą pewnością będę jeszcze kupować. Potem są błyszczyki z kotkiem, które mają bardzo przyjemny zapach i mam je porozkładane w kilku miejscach. W aucie, w torebkach i przy drzwiach. W sumie kupiłam pięć różnych i wszystkie są super. Na mróz i ogólnie poza domem, nie do zastąpienia.

Coś absolutnie świetnego to gęsty krem do robienia kredki na oczach. Ja wzięłam brązowy. Bardzo fajny jest Sugar Box, czyli stick shimmer do ogólnego rozświetlania twarzy i glitter żel do oczu. Ten drugi ja wybrałam złoty, ale odcieni oczywiście jest więcej.

Listę zamykają dwa kosmetyki do brwi, które mi się podobają, ale nie mam porównania z niczym innym bo wcześniej niczego takiego nie używałam. Pomada do brwi i dwustronna kredka (jedną stroną zaznaczamy brwi, drugą przestrzeń zaraz nad rzęsami)

<><>

Wyłuszczam coś dzieciakom, dlaczego warto zużyć to co jest, zanim kupisz nowe. Dokładniej, to że warto znaleźć coś czego szukamy, bo gdzieś jest. Liliana puentuje:

  • Jasne. To tak jak z kabanosami. Po co otwierać kolejną paczkę, skoro jedna jest już otwarta 🙂

Blue Monday?

  • Mamo, już wiem kim zostanę!
  • Kim, Mieszeczku?
  • Architektem. Zobacz tu PRZYGOTOWAŁEM zeszyt z moimi projektami. To jest dom, to też jest dom, to jest restauracja, to hotel…

:0

Poniedziałkowy dół? Najbardziej depresyjny dzień roku?? Nie… Ja wieczorem gnam na biegowy trening, a teraz chwilę sobie poprasuję 🙂

Śnieg

Otagowani WOŚP-ymi serduszkami pojechaliśmy dziś na kolejne zajęcia. Miejsce to było takie duże, teatralne zaplecze, a  tematem był KUBIZM, bryły i niezwykłe kostiumy sceniczne. W oparciu o awangardowych twórców: artystów szkoły Bauhaus, dadaistów oraz Henriego Matisse’a, Kazimierza Malewicza i Pabla Picasso. Bardzo fajne, bardzo artystyczne i wysoce edukacyjne (również dla mnie).

Wykład ze slajdami na wielkiej ścianie, przestronna sala i żywioł tworzenia. Łucza zaprojektowała i stworzyła sukienkę w stylu Matissa, Lilka zestaw zimowych akcesoriów dla Gyzia, a młody pelerynę z napisem M.

I jeszcze WOŚP-owe. Śnieg jak widać sypie, więc jak w końcu dotarliśmy do domu, to tak po ciemku wyskoczyliśmy jeszcze na sanki! 🙂



kwesta

Mam taki niespłacalny dług WOŚP, więc nawet jeśli Owsiak trwoni te środki, które pozyskuje, nawet jeśli ma przepłacaną administrację, czy buduje sobie dom na słonecznej wyspie, to my do puszek wrzucać będziemy.

Pojechaliśmy więc na miasto szukać jakiś wolontariuszy, a przy okazji wpadliśmy na zajęcia FILOZOFICZNE dla dzieci. Zajęcia odbywają się w teatrze, to cały cykl i większość uczestników miała roczne karnety. Na każdych zajęciach jest  jakiś nowy temat. Sens życia, odwaga, wdzięczność czy Brzytwa Ockhama. Wartości, szczęście, sprawiedliwość, prawda, dobro, godność, radość oraz szacunek do siebie i innych.  Dziś było o uczciwości. Człowiek uczciwy, a człowiek nieuczciwy. Co to znaczy być uczciwym wobec siebie, wobec innych? Czy uczciwość dotyczy tyko ludzi? Co nam daje bycie uczciwym? Itd… Tak naprawdę to bardzo trudny, trochę utopijny termin i dzieciom trudno było go wytłumaczyć. Ale podobało mi się i nawet zapisaliśmy na jedne z kolejnych zajęć:)

<><>

Jechałam po Mieszka. Lilka bawiła się na urodzinach, a młody był u kolegi. Zagaduję do Łucji:

  • Łucz, pojedziesz ze mną po Mieszka? Jasiek ma bardzo przystojnego brata, który też chodzi do 4 klasy.
  • No, dobra…

I pojechałyśmy. Mama Jasia oczywiście wciągnęła nas do środka i tak siedzimy pijemy herbatę i gadamy. O dzieciach, o szkole, o języku polskim (mama Jasia jest polonistką i zauroczyło ją, że Mieszko używam WYŁĄCZNIE zdań złożonych ;). Zerkam na Łucję. Panna czaruje. Wachluje tymi rzęsami i wachluje. Siedzi nieruchomo i wachluje. Zerkam na Adasia. Gość pokazuje jak odbija piłkę. Jak wspaniale odbija piłkę. 🙂 Teatr pełen.

Wyszliśmy w końcu i pytam się Łucji:

  • No i jak?
  • Miałaś rację.

Ciekawe, czy Lutka też mnie tak w dwie sekundy rozgryzała. Muszę ją zapytać 😉

Trzynastego…

Lila dostała zaproszenie na urodziny do koleżanki. Wybrałyśmy się więc do specjalnego sklepu po prezent. Zasada jest taka, że panna dostała koszyk do ręki i miała krążyć po sklepie. Ja zagapiłam się na coś innego. Po pięciu minutach panna stawiła się z powrotem:

  • Wybrałam.
  • Pokaż co masz.
  • Opaska z kapelusikiem, tuba z konfetti, długopis z piórkiem i glut.

Glut to taka rozciągliwa substancja, która jest na maxa obrzydliwa. Lilka kupuje ją na każde urodziny.

  • Glut? Pewna jesteś? Zosia jest taka elegancka…
  • Mamo! Heloł! Wszyscy lubią gluta!

<><>

Pochwalę się Wam jedną akcją z naszej szkoły. Naprawdę super są lekcje w-f. Dzieci mają dużą dowolność tego co robią, więc Lilka ćwiczy jogę, a Łucja na ogół ma z koleżankami zajęcia z szarfą. Raz w tygodniu czwarte klasy mają na w-fie zajęcia na rolkach, a dziś pani ogłosiła, że zorganizuje im wyjazd na lodowisko! Bo piąte i szóste klasy jeżdżą raz  w tygodniu 🙂

<>

Przetrwaliście DZIŚ? Nie dość, że piątek, to jeszcze full moon 🙂

Taka kobieta i tak znalazłaby sposób, żeby się umalować.

– Young Pope

Czytałam ostatnio o rytuałach… Że są ważne i sprawiają, że wszystko ma większy sens. Zależni od rytuałów są sportowcy. Wymyślają sobie, że ile razy muszą odbić przed meczem piłeczkę do tenisa, albo jak założyć skarpetki. Co więcej zrobiono badanie, które wykazało, że jeżeli każesz komuś coś zjeść w inny sposób niż zwykle to będzie mu mniej smakować. Bo przecież każdy ma swój własny patent na jedzenie delicji i ptasiego mleczka 😉

Czwartkowym rytuałem jest specjalny trening na siłowni 🙂 Najlepsze, że zawsze dołączy się do nas jakiś facet, który nie daje rady… Dziś taki duży gość w połowie ćwiczeń położył się na podłodze i zapytał:

  • Wy tak dziewczyny codziennie sobie robicie?

A instruktorka mu odpowiedziała:

  • Nie, tylko w czwartki. Mówiłam, żebyś przyszedł to nie będziesz żałował.

A on spojrzał na nas i powiedział:

  • Szacun, że dajecie radę. Poważnie szacun 🙂

<><>

Listonosz w końcu przywiózł noworoczne cyfry. Późno, za 2 tygodnie będziemy wrzucać Walentynkowy wianek, ale na na te dwa tygodnie stycznia powiesiłam! 🙂 Przynajmniej nam się utrwali, że jest 2017. Nie jest idealne takie mocowanie na taśmę, ale akurat dwustronna mi skończyła :/