Godzina późna, harce i swawole w najlepsze. Dzieciaki bawią się kasą (zabawką). Ile to kosztuje, dzynk, wysunięta szuflada, proszę resztę. Žena za pultem to Liliana. Ja leżę po przekątnej i przewijam ekran w komórce. Zajrzała Lutka i zagaja:
- A ile kosztuje tamta Pani? – i pokazuje mnie.
- Ona jest za darmo. To moja matka -odpowiada błyskawicznie Liliana i kończy wydawać Łucji.
To dobry powód by zagonić do wanny, więc robię „dym”:
- Jak Ty tak możesz o mnie mówić?!? Marsz do wanny wszyscy! Koniec zabawy na dziś!
Mycie poszło szybko i sprawnie, wyjęta z wanny Łucja, Mieszko, jestem w łazience sama z Lilianą.
- Wiesz, mamo, nie mogłam powiedzieć, że coś kosztujesz, bo musiałabym Ci zapłacić.
Logiczne, nie? 🙂 Logiczne! 🙂

