Po raz czwarty już (??!!) urządziliśmy POWITANIE LATA. Impreza odbywa się zawsze po zakończeniu roku szkolnego, jako zamknięcie szkolnych i przedszkolnych przyjaźni i aliansów. Dzieciaki nie mają robionych urodzin w klubach, więc jest to jedyna okazja do wspólnej zabawy jako gospodarze.
Kilka tematów było powtórzonych z lat poprzednich. Była więc lodziarnia, basen ze zjeżdżalnią, prezenty dla gości i medale, które można było zdobyć w pięciu dyscyplinach:
- pluciu pestkami czereśni na odległość,
- rzucie balonem z wodą (też na odległość) – to już było, ale w tym roku miałam specjalne balony na wodę z dużo cieńszej gumy, które łatwiej pękały (rok temu były takie, które odbijały się od kostki i rzuty trzeba było powtarzać),
- najszybszym przejściu z woreczkiem gimnastycznym na wyznaczonym odcinku,
- najwyższych podskokach na trampolinie (ta konkurencja była tylko dla maluchów, czyli przyjaciół Mieszka)
- i najszybszym obrysowaniu się kredą (to była nowość, trzeba było na leżąco, siadając i przekładając kredę obrysować swoją LEŻĄCĄ sylwetkę).
Nowością była zabawa, którą podpatrzyłam na włoskim funpagu o sensoryce. Malowanie stopami. Były więc farby plakatowe (na pewno macie podobnie jak ja, że na koniec roku dzieciaki przynoszą lekko zużyte farby, a we wrześniu kupuje się i tak nowe i te naczęte opakowania zajmują całą szufladę), które pozbierałam i przelałam do wielkich słojów (żółte do żółtego, czerwone do czerwonego, itd). Była wielka budowlana płachta, która sądziłam będzie większa i był mały basenik w którym należało później wypłukać nogi. Miał powstać napis LATO 2015, ale żywioł tworzenia był zbyt duży i skończyło się po prostu na mega brudzeniu 😀
Super! Teraz możemy zacząć wakacje! 🙂













I jeszcze jeden dobry patent na utylizację balonów 😉 Girlandę po imprezie przekazałam Łucji i ona wraz z osiedlowym towarzystwem przedłużyła sobie zabawę (balony jakby nie było na szczęście już do mnie nie wróciły 🙂


