Krakowiaczek

Pofarbowałam sobie włosy. Nic rewolucyjnego,to co zawsze. Ale wykalkulowałam sobie, że jak odstawię dziewczyny,to do odwiezienia Mieszka mam 40 minut, więc zdążę sobie rzucić kolor. Szybko zmieszałam i położyłam… I wtedy dojrzałam rzewne spojrzenie psa. „No tak… Spacer, bo przecież jak odwiozę młodego to muszę jechać do goku, bo Mieszko zostawił po występach bluzę, a potem do sklepu kupić lody i kredę…” 

  • No chodź, szybko się przemkniemy, wypuszczę Cię na pole!

Ledwo wyszłam nadziałam się na mamę sąsiadki więc mówię:

  • Położyłam farbę, myślałam, że nikogo nie spotkam.
  • A…Tak koło domu, to można.

Wypuściłam psa przez płot, obracam się a tam sąsiad.

  • To szampon,czy farba?
  • Farba.

A potem jeszcze kurier wpadł z rana i zapytał, co zrobiłam z włosami, więc też powiedziałam:

  • FARBA!!!

A wszystko w ciągu krótkich 35 minut, kiedy chciałam być niewidzialna 🙂

<>

Za nami koniec roku w przedszkolu. Dzieciaki przychodzą jeszcze jutro, ale gala, show i kwiatki były dziś. Panie przygotowały spektakl pt. Pociąg i maluchy jechały wokół rodziców, a potem przyjeżdżały, a to nad morze, a to w góry, a to … do Krakowa! 🙂 Ta panna co to z nią Mieszko tańczy to Wiki (ta wiecie od „… i byłem jej chłopakiem, ale jak ściąłem włosy to mnie nie poznała i teraz jestem znowu chłopakiem Marianki” 🙂