
Ulubiony kolega Mieszka – Oskar – miał dzisiaj urodziny. Kupiliśmy dla niego trzy piłki i w sposób mistrzowski zapakowaliśmy 🙂 Wyszła nam czapka (piłki były różnej wielkości). Impreza odbyła się w starej świetlicy niedaleko przedszkola. To taka chata ze sklejki, pomalowana od środka na intensywne kolory. Były jakieś plakaty z kalendarzy strażackich (tata kolegi jest strażakiem) i bardzo MI to miejsce odpowiadało. Mam zawsze z tym problem, bo ludzie czasem nie dowierzają temu mojemu zachwytowi, ale autentycznie mi się tam podobało!! To było takie… vintage? Biegały te dzieciaki (razem z jubilatem świętowała jego siostra, a zapraszane były CAŁE przedszkolne grupy) po rozświetlonym podwórku, pomiędzy tą odpryskującą farbą i stolikami z białymi papierowymi talerzykami. Super!



Pozostałą trójkę swoich dzieci Diabli zabrał nad rzekę. I też jak widać zabawa się udała 😀





