Czytam sobie przemiennie dwie książki. Przy jednej potrzebuję ciszy i skupienia, druga to beletrystyka, więc może być przy niej gwar. Jest dmuchany basen, wariactwa w ogródku, więc padło na te drugie.
Ale najlepsze jest to, że one nawzajem się uzupełniają. U Elif Safak są dwie dziewczyny z masakrycznie pogmatwaną przeszłością, o której nawet nie wiedzą. A w drugiej książce, mam akurat o badaniach jakie przeprowadził Hellinger, dzięki którym odkrył, że na charakter i rozwój człowieka mają wpływ nie tylko nie geny czy wychowanie, ale również specyficzne wydarzenia i fakty z historii rodu, które nie zostały właściwie rozwiązane… Rzecz naprawdę niesamowita!
Zdjęć z dzisiejszego byczenia nie mam (tzn.zrobiłam sporo, ale przebiegle nie włożyłam karty do aparatu ;), lecz dostałam foty z Zielonej Szkoły. Aura trochę nie ta, bo dziś u nas było powyżej 30-stu i powietrze stało, a tam jakby wietrzniej, niemniej jednak widać, że źle nie mieli 🙂


