logika żelazna

Godzina późna, harce i swawole w najlepsze. Dzieciaki bawią się kasą (zabawką). Ile to kosztuje, dzynk, wysunięta szuflada, proszę resztę. Žena za pultem to Liliana. Ja leżę po przekątnej i przewijam ekran w komórce. Zajrzała Lutka i zagaja:

  • A ile kosztuje tamta Pani? – i pokazuje mnie.
  • Ona jest za darmo. To moja matka -odpowiada błyskawicznie Liliana i kończy wydawać Łucji.

To dobry powód by zagonić do wanny, więc robię „dym”:

  • Jak Ty tak możesz o mnie mówić?!? Marsz do wanny wszyscy! Koniec zabawy na dziś!

Mycie poszło szybko i sprawnie, wyjęta z wanny Łucja, Mieszko, jestem w łazience sama z Lilianą.

  • Wiesz, mamo, nie mogłam powiedzieć, że coś kosztujesz, bo musiałabym Ci zapłacić.

Logiczne, nie? 🙂 Logiczne! 🙂

domek na drzewie

  • Powiedz Łucja, dużo było Twoich koleżanek na imprezie? – zapytała babcia
  • Siedem, albo i więcej.
  • A podobało im się?Pisały Ci jeszcze jakieś sms-y później?
  • Nie. Ale podobało im się. Dopóki Mieszko nie nasikał do basenu.

🙂 Dokładnie tak było 🙂 Na końcówce panny chciały się jeszcze kąpać, lecz ten po prostu postanowił się wysikać. Wyskoczyły z tego basenu niczym z wrzątku. Z piskiem:)

Rozpoczęliśmy pierwszą wakacyjną turę -> dotarliśmy dziś do dziadków na południe Polski. Zabawimy u nich do połowy lipca. Pogoda ma być, dziadek przygotował ramówkę atrakcji, więc nudzić się nie będziemy 🙂

po raz pierwszy

Pobiegłam w biegu:) PIĘĆ kilometrów. W czasie nie rekordowym, bo w pół godziny, ale było na maxa gorąco, jestem przeziębiona, no i wczoraj wieczorem pojawił się zaplanowany na ten tydzień okres 😉 Rano dokoksowałam się więc na stacji benzynowej dwiema kawami i tabletkami przeciwbólowymi i ruszyłam w stronę przygody!

Impreza była fantastyczna. To było energetyczne, pozytywne i mocne. Koszulki startowe były różowe, biegłyśmy ponad dwutysięczną różową falą (to był bieg tylko dla kobiet) i cudowne były okrzyki po drodze („Pani w różowym brawo!”– bo wszystkie byłyśmy różowe). Naprawdę baaardzo przyjemna była wodna kurtyna na 4 kilometrze (a podobno to był bieg DLA KOBIET??). Przed startem rozgrzewkę poprowadził zumbo-guru i koleś był też ekstremalnie pozytywny („Ja tak mogę całą noc dziewczyny, a WY?”) i co ciekawe większość uczestniczek zumbo-choreografie kojarzyła. Mam medal (jak każda uczestniczka), który jest ciężki, bo pokryty srebrem. Mój pierwszy medal, który Łucja skwitowała: Phi, ja mam już dwa. I to złote :))

Ten bieg to było takie doładowanie, że teraz siedzę i myślę,kiedy znowu pobiegnę? Biegać, biegać, biegać, bo to jest wspaniałe!

Summer welcome

Po raz czwarty już (??!!) urządziliśmy POWITANIE LATA. Impreza odbywa się zawsze po zakończeniu roku szkolnego, jako zamknięcie szkolnych i przedszkolnych przyjaźni i aliansów. Dzieciaki nie mają robionych urodzin w klubach, więc jest to jedyna okazja do wspólnej zabawy jako gospodarze.

Kilka tematów było powtórzonych z lat poprzednich. Była więc lodziarnia, basen ze zjeżdżalnią, prezenty dla gości i medale, które można było zdobyć w pięciu dyscyplinach:

  • pluciu pestkami czereśni na odległość, 
  • rzucie balonem z wodą (też na odległość) – to już było, ale w tym roku miałam specjalne balony na wodę z dużo cieńszej gumy, które łatwiej pękały (rok temu były takie, które odbijały się od kostki i rzuty  trzeba było powtarzać),
  • najszybszym przejściu z woreczkiem gimnastycznym na wyznaczonym odcinku,
  • najwyższych podskokach na trampolinie (ta konkurencja była tylko dla maluchów, czyli przyjaciół Mieszka)
  • i najszybszym obrysowaniu się kredą (to była nowość,  trzeba było na leżąco, siadając i przekładając kredę obrysować swoją LEŻĄCĄ sylwetkę).

 

Nowością była zabawa, którą podpatrzyłam na włoskim funpagu o sensoryce. Malowanie stopami. Były więc farby plakatowe (na pewno macie podobnie jak ja, że na koniec roku dzieciaki przynoszą lekko zużyte farby, a we wrześniu kupuje się i tak nowe i te naczęte opakowania zajmują całą szufladę), które pozbierałam i przelałam do wielkich słojów (żółte do żółtego, czerwone do czerwonego, itd). Była wielka budowlana płachta, która sądziłam będzie większa i był mały basenik w którym należało później wypłukać nogi. Miał powstać napis LATO 2015, ale żywioł tworzenia był zbyt duży i skończyło się po prostu na mega brudzeniu 😀

Super! Teraz możemy zacząć wakacje! 🙂

I jeszcze jeden dobry patent na utylizację balonów 😉 Girlandę po imprezie przekazałam Łucji i ona wraz z osiedlowym towarzystwem przedłużyła sobie zabawę (balony jakby nie było na szczęście już do mnie nie wróciły 🙂

gale, gale, gale

Ależ to poczucie pustki człowieka ogarnia, jak już jest to świadectwo 😉 Dobrze, że polka-galopka przedimprezowa trwa, to nawet nie ma jak się oddać refleksjom 🙂

Dobrze minął ten rok szkolny. Dziewczyny gubiły piórniki, buty zmienne,stroje na w-f i kluczyki do szafek. Lilka kolegowała się z Olą R., a potem z Olą J. Wczoraj zgadałam się z mamą pierwszej Oli, że zumbuje, więc pewnie od września będziemy spotykać się w Gok-u i panny na plastyce w tym czasie odbudują swoją przyjaźń. Łucji najlepszymi koleżankami były Zuzia i Emilka.

Panny lubią szkołę i jeśli mamy tak, że musimy po lekcjach podejść do szkoły, bo trzeba coś zanieść do sekretariatu, albo oddać woźnemu klucz do szafki, bo dorobiłyśmy nowy, to chętnie podchodzą BEZ buczenia, że ZNOWU, tego samego dnia??

 

Pierwsza koniec roku miała Lilka. Cud i fenomen jest taki, że panna razem z całą klasą i innymi pierwszymi klasami zatańczyła „Chocolate”, czyli taki przebój, który ćwiczyli ostatni miesiąc. I niezła akcja, bo animatorem był Kacper – syn babki,która pracuje w Goku 🙂 I rozmawiałam z nią, a ona powiedziała, że NIE WIEDZIAŁA, że on tak będzie występował 🙂 Gość był super 🙂

A potem przeszliśmy do klas, gdzie hitem okazały się być fotoksiążki :) Dzieciaki w ogóle nie patrzyły na świadectwa, tylko od razu przeglądały zdjęcia. Ach, i wychowawczyni Lili zaprosiła CAŁĄ klasę na SWÓJ ślub w sierpniu 🙂

Potem było zakończenie u Łucji (klasy drugie). No i okazało się, że panna miała wręczone wyróżnienie przez panią dyrektor 🙂 A potem jeszcze jedno przez wychowawczynię. Nieźle. Lilka w tym czasie znosiła jajo na korytarzu 🙂 

Wkleję Wam też laurkę,którą Łucja zrobiła dla swojej pani. Pani powiedziała, że nie chce kwiatów i bombonierek, a laurki, więc zasugerowane 😉 zrobiłyśmy kartkę z lodami. Naprawdę bardzo się podobała.  W środku Łucja wkleiła wycięte z gazet litery ułożone w napis: Udanych wakacji!

Chwilę więc tylko panny pocudowały pod szkołą i pożegnałyśmy się z tym wspaniałym miejscem na całe dwa miesiące! 😀

Krakowiaczek

Pofarbowałam sobie włosy. Nic rewolucyjnego,to co zawsze. Ale wykalkulowałam sobie, że jak odstawię dziewczyny,to do odwiezienia Mieszka mam 40 minut, więc zdążę sobie rzucić kolor. Szybko zmieszałam i położyłam… I wtedy dojrzałam rzewne spojrzenie psa. „No tak… Spacer, bo przecież jak odwiozę młodego to muszę jechać do goku, bo Mieszko zostawił po występach bluzę, a potem do sklepu kupić lody i kredę…” 

  • No chodź, szybko się przemkniemy, wypuszczę Cię na pole!

Ledwo wyszłam nadziałam się na mamę sąsiadki więc mówię:

  • Położyłam farbę, myślałam, że nikogo nie spotkam.
  • A…Tak koło domu, to można.

Wypuściłam psa przez płot, obracam się a tam sąsiad.

  • To szampon,czy farba?
  • Farba.

A potem jeszcze kurier wpadł z rana i zapytał, co zrobiłam z włosami, więc też powiedziałam:

  • FARBA!!!

A wszystko w ciągu krótkich 35 minut, kiedy chciałam być niewidzialna 🙂

<>

Za nami koniec roku w przedszkolu. Dzieciaki przychodzą jeszcze jutro, ale gala, show i kwiatki były dziś. Panie przygotowały spektakl pt. Pociąg i maluchy jechały wokół rodziców, a potem przyjeżdżały, a to nad morze, a to w góry, a to … do Krakowa! 🙂 Ta panna co to z nią Mieszko tańczy to Wiki (ta wiecie od „… i byłem jej chłopakiem, ale jak ściąłem włosy to mnie nie poznała i teraz jestem znowu chłopakiem Marianki” 🙂

końcówka

Pomóż mi wróżko, błagam Cię o radę. Tak bardzo chciałabym mieć dziecko. Jestem bardzo samotna!

– zaczęła szkolne przedstawienie Łucja, a wszyscy spojrzeli na mnie 🙂

 

Tak było! Chciałam mieć taką Calineczkę i dostałam 🙂 Nawet w dwóch sztukach i jednym sztuku. Co więcej marzyłam, żeby była do mnie podobna i nawet miała alergię, bo to wymusi na niej określony styl życia i wygląda na to, że sobie wykrakałam, bo Łucja niestety alergię na pyłki ma :/ Cały czerwiec porankami smarka i dziś jak ją przepytałam o objawy to okazuje się, że strasznie ją w środku nosa swędzi. Obiecałam jej więc, że kiedyś będziemy urywać się na 4-5 dni na początku czerwca w strefę gdzie nie pyli, czyli nad morze, do Wieliczki, albo na pustynię 🙂 i to będzie jej pomagać, bo mi pomagało.

No ale do przedstawienia. Było o Calineczce i Łucja zgłosiła się do roli, której nikt nie chciał, czyli kobiety. To był bardzo dobry wybór, bo chociażby nie musiałam kombinować jakiegoś specjalnego stroju. Klasowy dowcipniś, czyli Jędrek był elfem, no a znana z teatralnego zacięcia Zoe Calineczką.

Co więcej znaną już mi metodą ogłosiła wczoraj po kąpieli, że rano musi być w szkole wcześniej i na galowo, bo jedzie mikrobusem ze szkoły na wręczenie dyplomu i medalu „no wiesz, za te wszystkie olimpiady”. I ze szkoły wróciła z kolejnym trofeum, które błyskawicznie przejął Mieszko, bo to przecież ON kolekcjonuje medale :DD

Dla równowagi obiegówka Liliany idzie nam słabo, bo zgubiła książkę z biblioteki…

Dzień TATY

Rano pojechałam po czasownika do ogrodu dla mamuśki. Podjechałam gdzie trzeba, otworzyłam okno i krzyknęłam:

  • Potrzebuję jedną silną osobę do pracy w ogrodzie! Do 14-stej!

I tak poznałam Olka. Jak odjeżdżaliśmy koledzy krzyczeli w stylu:

  • Olek,Ty stary kazioł! Gdie TY z taką żensziną!

Nacisnęłam guzik, zamknęłam niczym u Billy Joeal-a szybę (niestety nie mam przyciemnianych szyb) i ruszyliśmy.

Olek ma dwóch synów (24 i 29), wnuczka (9 miesięcy) i jest z goroda Niemirow, które powinniście kojarzyć jako producenta najlepszej ukraińskiej wódki (Hемиров). Ma też złote trójki, czwórki i piątki. Jak Lutka zobaczyła jego uśmiech powiedziała: Na bogato! Więc odpowiedziałam jej: Mamuś, dla Ciebie wszystko co najlepsze i rzeczywiście rozmawiałam z nią przed chwilą i jest zachwycona tym jak jej ogródek się zmienia.

 

Z tą historią zadzwoniłam do Krzycha, żeby mu pokazać jaka jest jego nieodrodna córka (że wszystko potrafię załatwić). On zresztą mi to zadanie zlecił i cieszę się, że udało mi się wykonać. Przy okazji złożyłam mu życzenia z okazji DNIA OJCA 🙂

WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO TATUŚ! 🙂

Odliczanie

Koniec roku szkolnego to mistrzostwa logistyki. Bombonierki kupiłam jeszcze w ubiegłym tygodniu, bo w tym w sklepach już pusto. Dziś rano podjechałam do kwiaciarni i zamówiłam bukieciki. Opłaciłam i podałam DNI i GODZINY odbioru :dziś na balet (bo chociaż przedstawienie były wczoraj, to ostatnie zajęcia były dziś), na czwartek do przedszkola (zakończenie na 14-stą) i na piątek do szkoły (10 i 11:30). Do tego dochodzi pamiętanie o wycieczkach Mieszka (jutro i w piątek, w przedszkolu musi być na siódmą), odebranie pakietu startowego do biegu i przedstawienie w szkole Łucji (jutro 18:30)…Ach, i pewnie gdzieś po drodze dostanę okres :))

Poniedziałek jakby nie było już minął. Dziś przedstawienie baletowe miał Mieszko. Tylko, że okazało się, że dziewczynki, które z nim występują miały akurat zakończenie roku w przedszkolu i królewicz był sam. Obejrzałyśmy więc z Lutką piękny pokaz małego chłopca z instruktorką. Ależ on jest cudowny! 😀

Port de bras

Czwarty rok nauki baletu był tradycyjnie zakończony pokazem.  Bufff… Ale tym razem pokaz miał się odbyć nie w sali po zajęciach, ale takim festiwalu- przeglądzie Gok-owskich klubów. I nie ukrywam bałam się jak to wyjdzie… (mowa oczywiście o Lilce).

Panna od rana miała huśtawki nastroju. A to super wszystko fajnie, a to foch i pisk. Stawiłyśmy się do reprezentacyjnej siedziby Gok-u, pani je uczesała i pomalowała, dziewczyny siadły przed sceną (miały wychodzić jako czwarte) lecz chwila przed wejściem na scenę Lilka podeszła do nas i powiedziała:

  • Zmieniłam zdanie. Nie będę występować.

Jedna mamuśka mnie przed przedstawieniem męczyła: Czy dziewczynki mogą przypomnieć Madzi układ, bo jej się końcówka myli? Pomyślałam wtedy: Jaki układ? Tutaj zaraz Lilka położy całe show, bo pani ustawiła wszystko pod nią, ona ma być w centrum i wykonywać najważniejszą choreografię, a ja mam się przejmować czy kroki zapamiętała?

I tak też było 😦 No dobra, tak w 3/4 na końcówce już tańczyła, ale to było słabe. No cóż, wyglądały za to wspaniale 😀