wyrzucanie jest oczyszczające

Drugi dzień jestem w ferworze czystkowym… Poleciały siatki ubranek, w które nikt się już nie mieści, zabawki (barbie, puzzle, małe figurki i niektóre książeczki). Wyleciał tunel, który jest już za mały. Wyszedł tego bagażnik, a to nie koniec… Katalizatorem było biurko Liliany i konieczność likwidacji jednej szafki. Nie do końca zresztą zlikwidowanej, bo przeniesionej na poddasze, ale stamtąd wylatuje stare załadowane po sufit biurko… Itd. nie będę Was tym zanudzać, ale roboty mam przy tym sporo, ale co najważniejsze dobrze się rozpędziłam i idzie mi świetnie.

A w tzw. międzyczasie wyszło nam nieoczekiwane party. Wpadł brat cioteczny Diabla z całą rodziną, a na dodatek przyciągnął swojego brata z dziewczyną. I doszedł jeszcze sąsiad z dzieciakami… Ale podołaliśmy 🙂 A jak panowie zmyli się pograć w piłkarzyki do stołu w ogródku zasiadły dzieciaki…

<><>

Dziewczyny bawią się ze sobą i Łucja mówi coś tam, coś tam i puentuje :

  • Bo ja jestem kobietą.

Lila dorzuca:

  • Ja też jestem kobietą.

Słucha tego Mieszko i wygłasza:

  • Ja też jestem kobietą!

To dopiero gender, nie? :))