Zaczęłam sobie wczoraj punktować listę rzeczy do załatwienia w dwóch pierwszych tygodniach września i wyszło tego sporo… By więc nic mi nie uciekło postanowiłam to zapisać:
- ortopeda dla całej trójki – w pierwszej kolejności Łucja, bo ją trzeba monitorować, ale maluchy też trzeba sprawdzić; potrzebne będzie też oświadczenie czy dziecko ma chodzić na gimnastykę korekcyjną prowadzoną w szkole,
- okulista z Lilką – to było zalecenie psychologa, by wykluczyć, że dziecko nie widzi literek stąd ignorowanie nauczyciela,
- kupić Lilce lampkę (jak mogłam kupić biurko bez lamki?) i zamówić z Deutschalandu krzesełko,
- dentysta z Lilką (cd letniego odkrycia, czyli dwa pozostałe zęby z próchnicą), z Łucją (ułamała się plomba) i z Mieszkiem na kontrolę,
- przegrupowanie ubranek w szafach, letnie na jedną wspólną półkę, jesienno-zimowe przejrzeć i posegregować,
- zacząć robić suszone pomidory,
- wystąpić po odpis aktu urodzenia Łucji i Mieszka (Lilki jakiś się ostał), by wyrobić ogólnopolską kartę dużej rodziny,
- podbić w gminie gminną karty dużej rodziny (wpierw je znaleźć), bo bez tego gok-owskie zajęcia dla dzieciaków będą bez zniżki,
- zrobić Lilce zdjęcie paszportowe – jedno przyda się od razu do legitymacji szkolnej, a paszport zrobi się jakoś zimą (wygasł pod koniec wakacji i mieliśmy nawet dendżera czy przejedziemy granicę, ale jakoś się udało ;)) Btw. z ogólnopolską kartą dużej rodziny wyrabianie zdaje się jest za darmo,
- zaplanować i zapisać dzieciaki na zajęcia dodatkowe: balet dla całej trójki raz w tygodniu, Diabli by chciał naukę pływania dla Łucji (to jest przez dwa miesiące), a od października łyżwy dla dziewczyn.
- złożyć w szkole podanie o zwrot kosztów zakupu podręczników dla Łucji (wielodzietność), bo Lilce sponsoruje MEN (jak wszystkim pierwszakom),
- fryzjer dla dziewczyn (może uda się załatwić jeszcze u dziadków).
To chyba wszystko… Wyprawka na szczęście już jest. Potrzebne są kapcie do szkoły i przedszkola, buty na jesień dla całej trójki, granatowe spodenki na w-f dla Lilki i chyba biała koszulka bo wszystkie mamy z nadrukiem oraz pewnie jeszcze kilka rzeczy, o których będę wiedzieć jak zrobię porządek w szafach.
Łagodząco tę straszną listę cykl przy fontannie. Poszliśmy na rynek, kupiliśmy ciastka w cukierni oraz największy słonecznik jaki był i wracaliśmy z wygłupami po drodze!




A tu na jednym ze schodków wiaduktu znaleźliśmy szałowy szablon :))

