Dziergając sobie po nocach przy serialu wyszykowałam kolejny element Mieszkowej wyprawki do przedszkola… Ręczniczki. Bardzo jestem z siebie dumna i o tym, że moje hafciarskie umiejętności poszły w górę macie widoczne na zdjęciu. Od pierwszych ręczniczków jeszcze dla Łucji, aż po te ostatnie.
Dojdzie pewnie jeszcze jeden, ale to w połowie września jak w marketach ruszy festiwal: wszystko na wagę 😉 Zresztą nie miałabym przy czym haftować, bo po zakończeniu 100, nic nam się nie podoba. To był najlepszy serial jaki w tym roku widziałam. Jest jak pierwsze Losty, zresztą łączy oba seriale postać Desmonda…

