A na marzec: kubełek!

Kosz na brudy w pralni straszył wiklinowymi zębami od kilku lat. Już nawet nie pamiętam kiedy i jak go załatwiliśmy, choć sądzę, że po prostu postawiłam na niego miednicę z brudami i pokrywka się połamała… A pralnia, to przecież inaczej łazienka przy drzwiach, czyli ta w której urzędują wszyscy nasi goście… Dylematy i wybory pominę, ważne, że dziś w końcu nowy kosz kupiłam! Nie jest może idealny, bo najbardziej podobają mi się okrągłe, ale robi wrażenie solidnego 🙂 Poprzedni wylądował w ogródku i będzie całe lato robił za nasz kosz na odpady Bio. I mam nadzieję, że panowie od śmieci go jesienią zabiorą 😉

<><>

Pochwalę się jeszcze Łucją. Czyta jak burza. Zaczęła pochłaniać książki, które dostała od Mikołaja i 126 stronicową Dusię machnęła niemalże na raz. „Trochę czytałam wieczorem i skończyłam kolejnego dnia” 🙂 Natomiast z książkowych odkryć polecam Wam jeszcze książkę, którą dziewczyny dostały teraz na urodziny Lilki. Czytamy codziennie historię o kolejnym niezwykłym psie i za każdym razem panny się spłaczą i wzruszą :))