Stałam i czekałam na Łucję z Mieszkiem i z maluchami szła cycata pani Marta, która znała Łucję ze świetlicy:
- Ooo, a kiedy on do mnie przyjdzie?
- On to jeszcze chwilę, ale od września ta środkowa dziewczyna do Państwa przychodzi.
- Ale do zerówki czy do I-szej klasy?
- No tego właśnie nie wiemy jeszcze…
- Proszę nie puszczać. Ja gdybym miała dziecko to bym nie puściła. Zresztą proszę spojrzeć: żaden nauczyciel który ma dziecko w tym wieku nie puszcza.
Kombinują ci rodzice w całej Polsce… Kombinujemy i my. Lilka jest marcowa, czyli powinna pójść do 1-szej klasy od września, ale to zły pomysł. Nie przekonuję mnie recytująca sześciolatka, nie przekonują mnie teksty o czterolatkach w holenderskich szkołach, czy teksy, że „tylko kwoki i wieloródki” nie popierają reformy. Zamiast budować przedszkola, wsadźmy dzieciaki do szkolnych zerówek i na świetlice (wyłącznie dla oszczędności). Pomysły świetne PO się mnożą: na zebraniu w szkole usłyszeliśmy, że dziecko, które sobie nie poradzi będzie zatrzymane na jeszcze jeden rok w 1-szej klasie (To porażka już samej idei!).
Lilka jest specyficzna. Potwierdzają to wszyscy, którzy mają z nią do czynienia. Odbębniła roczną terapię w poradni i po raz pierwszy w historii naszego przedszkola wychowawca poprosił poradnię o wydanie opinii o gotowości szkolnej dla tego właśnie dziecka. Na wizytę zapisywaliśmy się jeszcze jesienią i odbyła się dziś.
Po pierwsze i najważniejsze: cieszę się, że trafiam na ludzi, którzy wiedzą o co mi chodzi. Nie traktują mnie jak mamuśkę, która sobie coś wymyśliła, ale dostrzegają problem. Lilka nie potrafi funkcjonować w dużej grupie, nie czuje potrzeby włączenia się do aktywności otoczenia i nie interesuje ją nic poza sobą. Dzisiejsza psycholog dostrzegła też, że nie Lilka nie patrzy się w oczy, wymaga dużo cierpliwości i na wykonywanej czynności koncentruje się całkowicie. Jest super inteligentna, ale ma za dużo cech syndromu Aspergera by to zbagatelizować.
Kolejność na chwilę obecną jest taka: zapisujemy do 1-szej klasy, bo taki mamy obowiązek. Z adnotacją, że dziecko jest pod opieką poradni psychologicznej i ocena jeszcze nie zapadła. W maju mamy zaklepaną wizytę u psychiatry, gdzie zrobią jej kolejne badania i wystawia kolejną ocenę. W czerwcu wracamy natomiast do psychologa gdzie zapadnie ostateczna decyzja.
