Jak Polska długa i szeroka słychać awantury o kurtki. Wiszą w jednym miejscu na gigantycznej kupie. Rękaw w rękaw zimowe szuby i lekkie wiosenno-jesienne kurteczki. Nic nie idzie znaleźć! Pomiędzy płaszcze i worki na zajęcia różne wetknięte są grube szaliki, a pod wieszakami walają się czapki, rękawiczki i apaszki… Nasza poranna o to awantura aż się na ulicę wyniosła :)) Włączył się wtedy sąsiad, który dorzucił:
- U nas to samo! Moja kurtka jedna, a Agi sześć! Też mieliśmy o to awanturę dziś!Tu chyba jakaś żyła wodna płynie :))
I wszyscy zaczęliśmy się śmiać. Ale ta pogoda to jest kosmiczna. Nałożyłam dziś dzieciakom cienkie kurtki, ale zimowych nie chowam. Nie ma nawet połowy marca! Zresztą prognozy są takie, że marzec owszem będzie ciepły, ale kwiecień będzie na nowo chłodził, więc wynosić zimowego nie ma jeszcze co…
Kupiłam w ubiegłym tygodniu dzieciakom hiacynty na okna. Łucji fioletowy, Lilce różowy a Mieszulowi biały. I tak patrzę dziś, że różowy wypuszcza drugiego kwiatka. Wiadomo czyj taki cudaczny! :))

