Drzemiąca siła

  • Ależ ja mam na Ciebie ochotę Justku…
  • Trudno.
  • A Ty taka bezbronna…
  • Nie podchodź bo trzepnę kulą! Wiesz, że jednym uderzeniem potrafię cztery kości rozwalić!

W Stanach ruszyła taka seria bilbordów uświadamiających możliwości ludzkiego ciała i zdradzających tajniki fizyki. Wielkie plakaty, na których piszą różne mądrości w stylu: Gdy się boisz widzisz lepiej (pomyślcie o jakiejś sytuacji w której się przestraszyliście – prawda jak wyraźnie pamiętacie szczegóły?) A mi przychodzi do głowy, że to co może nasze ciało jest niekończone… Któż by pomyślał, że machnięciem drabiny ja takie chuchro, mogę roztrzaskać kość (że akurat SAMA sobie to inna sprawa ;). Nie stłuc, nie posiniaczyć, a roztrzaskać. I to od razu kilka! Btw. na tym rentgenie po 1-szym tygodniu wyszło, że nie trzy, a cztery, co wiele nie zmienia. Ma się ten dar i siłę 🙂

<><>

Właśnie obejrzałam „Mój tata Barysznikow„. Ależ mi się ten film spodobał! Wątpiłam ostatnio w rosyjską kinomatografię, bo na co trafiłam to takie ciężkie i dołujące, że nie miałam tego ochoty przechodzić. Albo Afganistan, albo Gruz, czy inne patologie. A to jest lekkie, zabawne i optymistyczne 🙂

Jak sprzedawać na tablicy?

  • Justyna, chcesz się pozbyć tego kaktusa??!?
  • Tak. Gość napisał, że chciałby go przygarnąć bo kocha kaktusy.
  • Ale ten kaktus jest symbolem naszej miłości!
  • W którym miejscu?
  • Jest kolczasty i powykrzywiany. Ja go uratuję! Będę o niego dbał i nawoził!
  • I usycha. A ta odnoga wygięta w łuk?
  • To symbol mojego penisa.
  • Mhm. Jak chcesz to możemy go zostawić. Tak naprawdę jest mi wszystko jedno.
  • Mi też. Nie będę z Tobą kruszył kopii o kaktusa 🙂

Nie szedł mi za bardzo mój związek z tablicą. W sferze pozbywania się przedmiotów zdecydowanie wolałam al. Wystawiasz po dobrej cenie i w ciągu paru godzin pozbywasz się klamotu. Na tablicy ostatnio wystawiałam wanienkę ze stolikiem i koleś zadzwonił po 3 miesiącach, że chce. A ja przecież po tygodniu jak nie było zainteresowania wywiozłam i postawiałam koło recykling-kubłów. Ale tak siłując się od miesiąca ze starymi meblami z pokoju Mieszka zajrzałam tam znowu. I w końcu rozkminiłam jak sprzedawać by być skutecznym.

  1. Ogólne zasady są takie jak na al. Muszą być zdjęcia, dużo i wyraźne.
  2. Jeśli jakaś oferta wisi od tygodnia, usuń ją i wystaw ją na nowo. Odwrotnie niż na aukcji najwyżej są przedmioty wystawione przed chwilą. Po tygodniu spadasz na sam dół przedmiotów i szansa, że ktoś Cię znajdzie jest coraz mniejsza.
  3. Jeśli sprzedajesz to ustaw cenę na min 30 PLN (ewentualnie zaznacz „do negocjacji”). Nie mogłam zrozumieć czemu moje świetne szafki wystawione za jednocyfrową kwotę cieszą się mniejszą popularnością niż gorsze i droższe, ale okazało się, że system wyszukiwania produktów pozwala zaznaczyć cenę od 30 w górę. Nie ma zakładki z niższą kwotą, więc system się pomija.
  4. Wystawiaj bezpośrednio ze strony tablicy, a nie gdy zmienisz zdanie podczas wystawiania przedmiotu na al. Ci którzy wystawiają wiedzą o co chodzi: wystawiasz aukcję i wywala Ci zakładkę: czy chcesz wystawić za darmo na tablicy? No więc nie. Bo to jest uboższa wersja.
  5. Oddaj za darmo. Absolutna rewelacja. Wystawiasz za darmo i oddajesz. Bo przecież tych szafek to chcesz się pozbyć a nie zarobić. Odzew jest w ciągu kwadransa i właściwie to oferty meilem schodzą cały czas. Czy to po uschniętego kaktusa, który stał za toaletką (nie wiem jeszcze jaki będzie jego los 😉 czy po zestaw kaset magnetofonowych, których nie ma na czym odtwarzać.

I odpadł mi kolejny zawód…

Miałam na studiach znajomą. Przewijała się niedaleko, ale nigdy nie była za blisko. Tak sobie myślę, że nie chodziło nawet o warunki fizyczne, ale miała cechy, które mi nie pasowały. Była niestaranna, zaniedbana, lubiła plotkować i co irytowało mnie najbardziej zdecydowanie lepiej niż ja wypadała na egzaminach (choć uważałam wtedy, że jest to niesłuszne). Zwałyśmy ją z koleżankami Ple-ple. 

Gdy na drugim roku zamieszkałam w takim dużym domu postanowiłam urządzić Sylwestra. Dom był wielki i nie urządzony i strasznie się bałam (wyznam, że była to pierwsza robiona przeze mnie impreza), że będzie drętwo i pogubimy się po tych pustych kątach. Zaprosiłam więc wszystkie znane mi z uczelni osoby. A jako, że kierunek był żeński, bo filologiczny, koleżanka D. zaprosiła kolegów z akademii wojskowej. Dodajmy, że na imprezie pojawiła się jeszcze nasto-osobowa grupa przyciągnięta przez kolegę mojego brata…

Gdyby mi dzieci opowiadały, że urządziły taką imprezę, uznałabym, że powinnam z nimi zamieszkać, bo nie są gotowe na samodzielne życie 😉 A tak rzucona na głęboką wodę utonęłam w tym i o dziwo wypłynęłam dzielnie na powierzchnie serwując rano leżącym na podłodze imprezowiczom gorący bigos, którego były dwa wielkie wiadra. 

W trakcie imprezy odpalono racę prosto w drewnianą podłogę (mój znajomy), a jeden koleś z tej nieznanej mi ekipy zaliczył obcą sobie panienkę w łazience przy drzwiach i resztę wieczoru chwalił się pełną prezerwatywą  :/ To wszystko nic, bo to co ważne to to, że Ple-ple straciła cnotę z jednym z wojskowych. Co gorsza na rozkładanym łóżku mojego brata :/ Działo się jeszcze wiele, ale najważniejsze było, że Ple-ple z żołnierzem zakochali się w sobie do szaleństwa i rok później bawiłam się na ich weselu.

Wszystko było pięknie, ale koleżanka D. przysłała mi dziś niusa, że się rozstali. I że nie zrobiłybyśmy kariery jako swatki, bo jedyna para, którą połączyłyśmy była jednak niedopasowana. Zgadza się 🙂 Na swatkę bym się nie nadała! :))

<><>

A reklamę Sheby widziliście? Gaby Solis jest szałowa,nie? 🙂

Guglowanie w temacie tapet…

Pokój Mieszka ma brzoskwiniowe ściany. I dużą fototapetę w farmę. Fototapeta zostaje. Może w przyszłym roku zakleimy ją jakiś chłopięcym motywem, ale na razie te zwierzątka go dość ciekawią. Za to tę satynową brzoskwinię trzeba jakoś pokryć… Więc dziś od rana przeglądam chłopięce tapety. Podobają mi się. Po pierwszym zauroczeniu odrzuciłam te najbardziej wzorzyste w paski, pociągi i piratów.

Odpadły, bo pokój jest jednak mały i lepiej go rozjaśnić, a nie przyciemnić. Przez chwilę więc myślałam o białej tapecie w maszyny konstrukcyjne…

Ale i one odpadły (choć jeszcze nie ostatecznie) bowiem doszłam do wniosku, że najlepsze będą jednak symetryczne wzorki! Jakieś takie, gdzie jest jakiś system, a nie rysunki/postacie są porozrzucane chaotycznie…. Roboty, albo ruch drogowy! Decyzję oczywiście musi klepnąć niewątpliwy wykonawca :*

Muszę tylko jakiś border dobrać, bo jednak lepiej się klei jak one zakrywają krańce tapet…

Btw. czadowe są tapety dla trochę starszych chłopców. Podobał mi się Spiderman (ta jasna tapeta jest we wzorki budynków)

Podobały mi się też klimaty dżunglowe most na rzece Kwai (btw. ciekawa jest ta tapeta, bo wszystkie elementy są osobno: border z liśćmi na górze, border z płotkiem, błękitna rolka z tapetą i wąska rolka z drzewem) i podobał mi się oczywiście bardzo wielki mural z małpą 🙂

Ach i oczywiście pokój młodego naukowca, z tapetą we wzory chemiczne i borderem z probówkami 🙂

Drakula Lala

  • Jak nazywa się Twoja lalka?? – zapytałam jedną 12-latkę przy ostatniej (letniej jeszcze) wizycie z Lilką u dentysty.
  • Monster High – odpowiedziała jej mama i dodała – Strasznie są paskudne.
  • Wiem, wiem 🙂 Ale jaka to postać?
  • Powiedz pani, kochanie – mama trąciła córę.
  • Abbey Bominable – szepnęła dziewczynka.
  • A kim ona jest? – drążyłam…
  • To córka Yeti. Przyjechała na wymianę z północy do Monster High, do szkoły. Mówi z rosyjskim akcentem i …

Nie wiem jak Wy, ale ja uważam, że zabawki dla dziewczynek zrobiły przez ostatnie 15 lat gigantyczny skok. Te dla chłopców też, ale nie oszukujmy się samochody, składanie modeli, gry i klocki były od dawna. Za to u dziewczynek każdy sezon przynosi coś nowego. Podoba mi się nowa seria Lego dla dziewczynek, podobają mi się pinypony, czyli lalki-klocki, podoba mi się gigantyczna paleta zabawek craftowych, no i ostatnio obserwuję lalki ze Straszliceum.

Każda lalka jest córką jakiegoś potwora. Upiora z Opery, Draculi (chyba najbardziej znana), wilkołaka, który zjadł czerwonego kapturka, Frankensteina, Zombi, Mumii, szalonego naukowca i innych zmoro-strachów 🙂 Lalki mają własne historie, wchodzą w zależności towarzyskie z innymi postaciam i mają własny serial. Na rówieśniczych forach pojawiają się już wątki mikołajkowe i wygląda na to, że u sierpniaczek będą w grudniu straszy-lalki… Może więc i Łucji się dostanie… Bo mruczy, że by chciała… Teraz tylko muszę wybrać, czy córkę wilkołaka, czy tę stworzoną przez szalonego naukowca czy może też potomkinię mumii??? A jeśli mumii to którą? Młodszą czy starszą? Chociaż co to jest rok do tyłu czy do przodu przy 5 tysiącach lat… 😉

 

 

In blanco

Nosiła sobie Łucja w plecaku portfelik. Z PRAWDZIWYMI pieniędzmi. Wiedzieliśmy o tym i nawet nam się to podobało, ale wczoraj przekładając je postanowiła się nimi pochwalić. I wyszło na to, że zbierając po różnych miejscach uzbierała nie mało. Więcej niż ja robiąc porządki (kiedyś, przed 3 października). Baa, ja wysyłając miesiąc temu jakieś al-paczki rozbiłam skarbonkę Diabla i płaciłam żółtymi miedziakami. Btw. bardzo byłam z siebie dumna i o dziwo kolejka na poczcie okazała się całkiem wyrozumiała, chociaż chwilę to trwało…

Jakby nie było jak odkryliśmy zasoby naszej córki, pieniądze zostały zarekwirowane, a spryciara zarobiła WEKSLA. Wiem, wiem to trochę kiepsko z naszej strony, ale 

  • a) ona nie potrafi liczyć i zaraz gdzieś to zgubi. Jedynkę, piątkę rozróżnia, ale dodać grosze to już nie da rady,
  • b) weszła już w jakiś dil ze sprytniejszą koleżanką, która ją namówiła, że kupią sobie za to słodyczy,
  • c) i tak nie robi sama zakupów!

Przy okazji sprawdziłam ponownie konta dla dzieci i wychodzi na to, że musi zaczekać drugie tyle co ma i założymy jej regularne konto. Z kartą, e-rachunkiem i kodami do przelewów. Tyle, że wtedy przyjdzie nam za te weksle zapłacić :0

<><>

Mąż znajomej pobiegł w poznańskim maratonie. Wkleję Wam jej fejsową fotkę jak dopingowała swoją drugą połowę 🙂 Też, Łuki tak będę stała na trasie Twojego kolejnego biegu! :))

RedBull S.

  • Łuczku, jak Ci minął dzień w szkole?
  • Dobrze. Dziś nie płakałam.
  • Super! A jak się nazywała dziewczynka, która podobno żegnała Cię na placu zabaw?
  • Oliwka.
  • To Twoja koleżanka?
  • Tak. Ale nie lubię Zosi.
  • Dlaczego?
  • Bo ona mówi pani co ja robię.
  • Jakto? Daj jakiś przykład!
  • Np. pisałam długopisem na kartce i ona powiedziała to pani.
  • No cóż… Takich osób będziesz miała w edukacji więcej ;))

<><>

Skoczył. Austriak Felix Baumgartner  z wysokości 36 kilometrów. Ozdobiony niczym świąteczna choinka urządzeniami do pomiaru ciśnienia, pulsu i całej masy urządzeń mających pomóc stwierdzić co wytrzyma ludzkie ciało. Czy damy radę przeżyć szybkość dźwięku? Najdłuższy film reklamowy plus cała masa pytań o nasze możliwości. Zacytuje coś z mojej listy dyskusyjnej, gdzie dzisiaj aż wrze, od różnych teorii.

„Stacja krąży chyba na wysokości 150 km. Ten skok być może da możliwość w przyszłości opracowania AWARYJNEGO opuszczania stacji kosmicznej w przypadku jakieś katastrofy bądź bezpośredniego zagrożenia zycia astronautów. Do tej pory trzeba po nich wysyłać statek kosmiczny. Być może opracuje się kombinezony które pozwolą wyskoczyć ze stacji i na spadochronie wylądować.”

Ostatnia ciepła niedziela?

 

Diabli realizował się sprzątając, a nas wygonił do ogródka. Wiem, że mam z nim dobrze i robi strasznie dużo w domu, baa, nawet to czego ja nie robiłam, ale i tak nie mogę się doczekać, aż ja przejmę gospodarczą pałeczkę 🙂

Bo to tak ja z herbatą wieczorem. Leżymy w łóżku, zastrzyk zrobiony, wiem, że mogę mu powiedzieć: poproszę jeszcze herbatkę, ale gdybym to JA zbiegła po tę herbatkę dla nas, to od razu bym jakiś smakołyk przyniosła. Albo sobie pralkę włączyła. Albo sprawdziła, czy dzieciaki się nie rozkopały. A tak nie chcę go już dodatkowo ćwiczyć o wszystko, co zwykłam robić :/

Panny jakby nie było robiły jakieś MIKSTURY. Zbierały kwiatki, moczyły je w wodzie doniesionej z domu i układały na dużych liściach.

Uzyskane DZIEŁA były okazało się prezentem dla mnie 😉

Mieszko turlał się z moją komórką na trampolinie, ale na szczęście nawinęła się sąsiadka za płotem. Więc przeszli do „Samych Swoich”.

Towarzyszyła nam Kika. Jamnik Diabla, który mieszka z jego rodzicami. Dziadki się wybrały na kilka dni do Torunia i pies zamieszkał przez ten czas z nami. 

Ostatnie kwiatki wysadzone, możesz jesienna szarugo nadchodzić! 🙂

wyższych cywilizacji rozrywki

W wannach kąpali się Egipcjanie, Grecy, Rzymianie i wszystkie wyższe cywilizacje. O dziwo, znali prysznice, ale korzystali z nich ich niewolnicy… Czyli ci uważani za gorszych… No bo co to za przyjemność stać pod konewką i …ups.. szukać mydła? No chyba, że jesteśmy sportowcami po treningu, albo górnikami po szychcie 😉

Lubię poleżeć w wannie i cieszę, że od dwóch dni opanowałam tę sztuczkę. Noga w gipsie leży na krawędzi, a ja całą resztą zalegam w wannie… Tak mi się marzy gips, który można moczyć, tak żebym mogła zanurzyć strudzoną nogę, dodajmy cały czas w siniakach, by z każdej strony mogła ją zalać wodą… Ale i tak świat odzyskuje barwy jak sobie tak poleżę :))

<><>

  • Łuki, mogę wyjść na dwór pozrywać pigwę?
  • Po co?
  • Bo były już pierwsze przymrozki, to bym ją w końcu zerwała… Siądę sobie tam ze stołeczkiem, tylko potem musisz tę miskę z owocami przynieść.
  • Pamiętasz jak skończyło się Twoje ostatnie zrywanie owoców?
  • Ale wtedy to było pnącze, a teraz zaatakuję krzaczek 🙂

klepsydra

Cisza i czas jaki dostaliśmy jest fantastyczny. Dziewczyny i tatin to jedno (patrz Lilka, która na wczorajszym balecie się wydzierała, że ona tylko z tatinkiem), ale nowe więzi powstają też pomiędzy chłopakami. Zdarza im się raz zdrzemnąć w środku dnia i TA-TA z pewnością oznacza właśnie tatę, a nie Da-dę, czyli wszystkich z którymi można się bawić.

No i my. Do południa to mam deja vu z czasów gdy urodziła się Łucja. Idylliczni my dwoje i bobas kursujący między nami. Plus ta lawina pomysłów Diala, w stylu: przenieśmy telewizor na poddasze i zróbmy tam salę kinową. Super! Jak klamot zniknie z dołu to skończy się jedzenie przed telewizorem i problemy z porannym wyjściem, bo może akurat tam jakaś bajka leci fajna. Na górze podłączymy głośniki, które dostaliśmy swego czasu od Krzycha i spróbujemy odpalić odłączone wieki temu dvd.

<><>

Remonty chwilowo wstrzymane. Tylko tak planuję co zrobię, jak już będę móc. Pokój dziewczyn i Mieszka… Może jakoś maszynę rozłożę? A może z filcu spróbować?? Dziś takie super poduchy znalazłam… Gdybym umiała szyć to takie bym dziewczynom uszyła ;))

  • Czego tam szukasz Justku?
  • Jakiegoś szydełka.
  • Chciałaś się podrapać pod gipsem?
  • NIEEE!!! Chciałam się nauczyć robić na szydełku, Łukasz!

(ale okazało się, że nic takiego nie mamy 😉