ZŁOCISTE

Zabrały dziadki komplet wnuków na kupowanie chryzantem. Jak to babcia Łucji tłumaczyła: po takie kwiaty, które kwitną dopiero jak dzień jest krótki.  Rodzice jeżdżą do pewnej szklarni, gdzie jak okiem sięgnąć stoją różnokolorowe kule. Potem jak się idzie na cmentarz z taką donicą (jak idziemy rodzinnym szpalerem to każdy niesie 😉 to wokół ludzie mówią: Ale piękne te chryzantemy! Są i drobne i wielkokwiatowe, ale zawsze doskonałe.

Wrzuciłam do googla, żeby sobie na nie popatrzeć i wywaliło mi strony japońskie… No tak, przecież to stamtąd one pochodzą! Baa, przecież złocista o szesnastu płatkach jest herbem japońskich cesarzy!

I gdybym kupowała w tym roku do donicy przed dom, to pewnie bym właśnie złotą wzięła. Z dużymi pozwijanymi jak słomki listkami. Albo tradycyjnie jasno-fioletową. Albo wyjątkowo wielkokwiatową białą… Albo sama nie wiem… 🙂