Półmetek!

Trzy tygodnie za mną, trzy tygodnie przede mną. Staram się nie narzekać, lecz i tak wiem, że jestem monotematyczna. Ale czuję, że to już mniej niż więcej! Tydzień temu gdy na kontroli lekarka mnie zapytała:

  • Chce Pani wymienić gips?

Odpowiedziałam jej:

  • Nie, ten jest wygodny!

Bo o ile na początku miałam ciśnienie, żeby go zmienić, żeby mieć ten lekki, to teraz chcę tylko by zniknął całkowicie. Jak mają mi ściągać to na zawsze, a nie żeby obklejać nogę czymś nowym. Zresztą mój gips jest rozcięty z góry na dół i obwiązany bandażem, co naprawdę czyni go komfortowym. Zrobił tak pierwszy lekarz, żebym mogła sobie poluzowywać i wcierać maść na opuchlizny. Bo noga rzeczywiście tak puchnie (choć już trochę niej), że pod wieczór wypełnia gips w całości. Ale już nie przynudzam. Wklejam Wam filmik. To była kampania z USA mająca uświadomić ludziom, jak błahe są ich problemy. Mieszkańcy Haiti mówili frazy, jakie można usłyszeć w „cywilizacji”. Co mi przeszkadza? Czego nie znoszę? „Za duży dom i konieczność posiadania dwóch routerów”, czy to, „że trudno się wysyła sms-y, jak się idzie” … To wszystko nie ma znaczenia! 🙂