Miałam na studiach znajomą. Przewijała się niedaleko, ale nigdy nie była za blisko. Tak sobie myślę, że nie chodziło nawet o warunki fizyczne, ale miała cechy, które mi nie pasowały. Była niestaranna, zaniedbana, lubiła plotkować i co irytowało mnie najbardziej zdecydowanie lepiej niż ja wypadała na egzaminach (choć uważałam wtedy, że jest to niesłuszne). Zwałyśmy ją z koleżankami Ple-ple.
Gdy na drugim roku zamieszkałam w takim dużym domu postanowiłam urządzić Sylwestra. Dom był wielki i nie urządzony i strasznie się bałam (wyznam, że była to pierwsza robiona przeze mnie impreza), że będzie drętwo i pogubimy się po tych pustych kątach. Zaprosiłam więc wszystkie znane mi z uczelni osoby. A jako, że kierunek był żeński, bo filologiczny, koleżanka D. zaprosiła kolegów z akademii wojskowej. Dodajmy, że na imprezie pojawiła się jeszcze nasto-osobowa grupa przyciągnięta przez kolegę mojego brata…
Gdyby mi dzieci opowiadały, że urządziły taką imprezę, uznałabym, że powinnam z nimi zamieszkać, bo nie są gotowe na samodzielne życie 😉 A tak rzucona na głęboką wodę utonęłam w tym i o dziwo wypłynęłam dzielnie na powierzchnie serwując rano leżącym na podłodze imprezowiczom gorący bigos, którego były dwa wielkie wiadra.
W trakcie imprezy odpalono racę prosto w drewnianą podłogę (mój znajomy), a jeden koleś z tej nieznanej mi ekipy zaliczył obcą sobie panienkę w łazience przy drzwiach i resztę wieczoru chwalił się pełną prezerwatywą To wszystko nic, bo to co ważne to to, że Ple-ple straciła cnotę z jednym z wojskowych. Co gorsza na rozkładanym łóżku mojego brata
Działo się jeszcze wiele, ale najważniejsze było, że Ple-ple z żołnierzem zakochali się w sobie do szaleństwa i rok później bawiłam się na ich weselu.
Wszystko było pięknie, ale koleżanka D. przysłała mi dziś niusa, że się rozstali. I że nie zrobiłybyśmy kariery jako swatki, bo jedyna para, którą połączyłyśmy była jednak niedopasowana. Zgadza się 🙂 Na swatkę bym się nie nadała! :))
<><>
A reklamę Sheby widziliście? Gaby Solis jest szałowa,nie? 🙂
