- Jak nazywa się Twoja lalka?? – zapytałam jedną 12-latkę przy ostatniej (letniej jeszcze) wizycie z Lilką u dentysty.
- Monster High – odpowiedziała jej mama i dodała – Strasznie są paskudne.
- Wiem, wiem 🙂 Ale jaka to postać?
- Powiedz pani, kochanie – mama trąciła córę.
- Abbey Bominable – szepnęła dziewczynka.
- A kim ona jest? – drążyłam…
- To córka Yeti. Przyjechała na wymianę z północy do Monster High, do szkoły. Mówi z rosyjskim akcentem i …
Nie wiem jak Wy, ale ja uważam, że zabawki dla dziewczynek zrobiły przez ostatnie 15 lat gigantyczny skok. Te dla chłopców też, ale nie oszukujmy się samochody, składanie modeli, gry i klocki były od dawna. Za to u dziewczynek każdy sezon przynosi coś nowego. Podoba mi się nowa seria Lego dla dziewczynek, podobają mi się pinypony, czyli lalki-klocki, podoba mi się gigantyczna paleta zabawek craftowych, no i ostatnio obserwuję lalki ze Straszliceum.
Każda lalka jest córką jakiegoś potwora. Upiora z Opery, Draculi (chyba najbardziej znana), wilkołaka, który zjadł czerwonego kapturka, Frankensteina, Zombi, Mumii, szalonego naukowca i innych zmoro-strachów 🙂 Lalki mają własne historie, wchodzą w zależności towarzyskie z innymi postaciam i mają własny serial. Na rówieśniczych forach pojawiają się już wątki mikołajkowe i wygląda na to, że u sierpniaczek będą w grudniu straszy-lalki… Może więc i Łucji się dostanie… Bo mruczy, że by chciała… Teraz tylko muszę wybrać, czy córkę wilkołaka, czy tę stworzoną przez szalonego naukowca czy może też potomkinię mumii??? A jeśli mumii to którą? Młodszą czy starszą? Chociaż co to jest rok do tyłu czy do przodu przy 5 tysiącach lat… 😉


