
Diabli realizował się sprzątając, a nas wygonił do ogródka. Wiem, że mam z nim dobrze i robi strasznie dużo w domu, baa, nawet to czego ja nie robiłam, ale i tak nie mogę się doczekać, aż ja przejmę gospodarczą pałeczkę 🙂

Bo to tak ja z herbatą wieczorem. Leżymy w łóżku, zastrzyk zrobiony, wiem, że mogę mu powiedzieć: poproszę jeszcze herbatkę, ale gdybym to JA zbiegła po tę herbatkę dla nas, to od razu bym jakiś smakołyk przyniosła. Albo sobie pralkę włączyła. Albo sprawdziła, czy dzieciaki się nie rozkopały. A tak nie chcę go już dodatkowo ćwiczyć o wszystko, co zwykłam robić

Panny jakby nie było robiły jakieś MIKSTURY. Zbierały kwiatki, moczyły je w wodzie doniesionej z domu i układały na dużych liściach.


Uzyskane DZIEŁA były okazało się prezentem dla mnie 😉

Mieszko turlał się z moją komórką na trampolinie, ale na szczęście nawinęła się sąsiadka za płotem. Więc przeszli do „Samych Swoich”.


Towarzyszyła nam Kika. Jamnik Diabla, który mieszka z jego rodzicami. Dziadki się wybrały na kilka dni do Torunia i pies zamieszkał przez ten czas z nami.

Ostatnie kwiatki wysadzone, możesz jesienna szarugo nadchodzić! 🙂

