Cisza i czas jaki dostaliśmy jest fantastyczny. Dziewczyny i tatin to jedno (patrz Lilka, która na wczorajszym balecie się wydzierała, że ona tylko z tatinkiem), ale nowe więzi powstają też pomiędzy chłopakami. Zdarza im się raz zdrzemnąć w środku dnia i TA-TA z pewnością oznacza właśnie tatę, a nie Da-dę, czyli wszystkich z którymi można się bawić.
No i my. Do południa to mam deja vu z czasów gdy urodziła się Łucja. Idylliczni my dwoje i bobas kursujący między nami. Plus ta lawina pomysłów Diala, w stylu: przenieśmy telewizor na poddasze i zróbmy tam salę kinową. Super! Jak klamot zniknie z dołu to skończy się jedzenie przed telewizorem i problemy z porannym wyjściem, bo może akurat tam jakaś bajka leci fajna. Na górze podłączymy głośniki, które dostaliśmy swego czasu od Krzycha i spróbujemy odpalić odłączone wieki temu dvd.
<><>
Remonty chwilowo wstrzymane. Tylko tak planuję co zrobię, jak już będę móc. Pokój dziewczyn i Mieszka… Może jakoś maszynę rozłożę? A może z filcu spróbować?? Dziś takie super poduchy znalazłam… Gdybym umiała szyć to takie bym dziewczynom uszyła ;))

- Czego tam szukasz Justku?
- Jakiegoś szydełka.
- Chciałaś się podrapać pod gipsem?
- NIEEE!!! Chciałam się nauczyć robić na szydełku, Łukasz!
(ale okazało się, że nic takiego nie mamy 😉
