- Odstawiam tabsy anty, Łuka.
- Ale dlaczego?
- Bo mają działanie zakrzepowe, a biorę zastrzyki antyzakrzepowe.
- Ale ja się nie zgadzam!
- Ale nie wiadomo, czy wogóle jakoś działają w takiej sytuacji.
- Jasne, jasne, żartuję. Odstawiaj. Ale jak my będziemy współżyć?
- Współżyć??? Nie ma takiej opcji. 6 tygodni celibatu. Z nogą w gipsie?
- A w czym to przeszkadza?
- W czymś. A poza tym jak ja mam się później umyć??
- Ja będę Cię mył.
- Chciałbyś! Starczy głupot… Ważna sprawa. Jak wolisz ze zmienianiem pieluchy Mieszka? Czekać, aż sam poczujesz, czy mówić Ci kiedy coś zrobił?
- Mów.
- To właśnie zrobił.
- To w takim razie, aż sam poczuję. 🙂
Lecz z Mieszkiem sprawa jest prosta, bo on sam mówi: pappa jak ma kupę. Ma też zapędy nocnikowe i chociaż planowałam go wysadzać dopiero przyszłego lata, przemknęło mi przez głowę (chwilowo nieaktualne), że można spróbować wcześniej. Cfaniak przychodzi rano, żeby mu zdjąć pieluchę, a potem idzie z Łucją wysikać się na nocnik. Po tej czynności starsza siostra ofiarnie wyciera mu papierem toaletowym siusiaka i zadowolony Mieszko przychodzi by go ubrać 🙂
