Trzy kości śródstopia

Chciałam rano pojechać z Krzychem na rynek po pomidory. Tyle, że mżyło… Zdzwoniliśmy się więc, że przekładamy zakupy na jutro. Była 10… Dzieci ubrane, śniadanie zjedzone i tak się snułam… Chwilę przed jedenastą wpadłam na genialny pomysł, że pozrywam winogrona. To zrobię sok! Nałożyłam kurtkę, wsunęłam kapcie i zeszłam do piwnicy. Opłukałam w pralni wiadro i otworzyłam drzwi. W kącie spała Kulka, która jak mnie zobaczyła zaczęła strasznie miauczeć. Pogłaskałam ją, wzięłam drabinę i otworzyłam korbką drzwi do ogrodu. Wyszłam po schodach na górę i…. fiknęłam. Nie wiem jak. Noga mi się poślizgnęła, drabina poleciała do góry, zaszumiało i chwile później siedząc na ziemi dotarło do mnie, że nie mogę wstać. Potem stałam w deszczu i myślałam, że nie dam rady zejść w dół. Kulejąc poszłam więc na taras, zapukałam w szybę i Łucja mnie wpuściła.

Czekałam pół godziny, aż ból zelżeje, ale nie puszczało. Zadzwoniłam więc po Lutkę, że nie mogę się ruszyć. 

Prześwietlenie pokazało, że złamałam sobie trzy kości śródstopia w lewej nodze. Drugą, trzecią i czwartą. Te w środku, w części najdłuższej (część na ilustracji żółtą). Koleś, który oglądał rentgena, zapytał: Jak Pani udało się to zrobić? Więc sądzę, że musiałam jakoś tą drabiną machnąć i się nią trzasnąć. Na razie biały gips, a za tydzień na kolejne prześwietlenie. Opuchlizna jest tak duża, że jak zejdzie mogą być za duże luzy w opatrunku. Doktor Internet straszy, że śródstopie to jedno z najgorszych złamań. Ale nie fatalizujmy na zapas. Dzisiejszą dawkę łez i czarnowidztwa już mam za sobą. Wiem, że przez najbliższe 6 tygodni nie mogę się ruszyć i raczyć się mam codziennymi zastrzykami w brzuch. W sobotę przyjeżdża Diabli i przez pierwsze dwa tygodnie opiekę nade mną będzie pełnił on. A potem zobaczymy.

Lutka mi powiedziała, że w nocy śniła się jej Bulimka. Stała i patrzyła na nią tymi wielkimi oczami. Tak strasznie, że mamuśka aż się obudziła. I niech mi teraz nikt nie mówi, że koty nie mają żadnych umiejętności!