Lutka układa sobie pasjansa. Od kiedy tylko pamiętam. Siada przy kuchennym stole wieczorem i układa. Udaje, że coś tam robi, czeka aż się je zmywarka skończy i układa. Jak ma jakiś problem i jak chce się zrelaksować. Ja też układam, ale moje karty zginęły rok temu. Znalazły się z tydzień temu przy remoncie. Były wrzucone do pudełka z zagadkami Smoka Obiboka. I tak chodził za mną ten pasjansik. Wyjęłam więc przed chwilą jej pudełko z kartami. Tak na jedno rozłożenie… Wyjęłam i oniemiałam…. Na święta, może nie te ostatnie, a przedostatnie, dostała nowe karty. Teraz są szare. Czyli musi układać codziennie skoro je tak błyskawicznie zużyła!
- Wiesz mamuś, właśnie wyczytałam, że DNA syna zostaje w mózgu matki!
- Czyli ja mam Marcinka w głowie?
- Nie wiadomo, ale to prawdopodobne. Robiono takie badania i wyszło na to, że kobiety mają 90% własnego DNA, a 10% może pochodzić od ich syna.
- Czy to coś zmienia?
- Wygląda na to, że tak. Że wogóle ciąża i nowe DNA w organizmie może powodować zmiany. Ale syna zostaje nawet po ciąży. Może leczyć jakieś komórki, albo wprowadzać zmiany w mózgu. I chronić.
- Przed czym?
- Dokładnie nie wiem. Ale np. Alzhaimer Ci nie grozi. Ale to akurat z innego powodu.
- Jakiego?
- To atakuje głównie gospodynie domowe.
- Czyli myślicie za dużo 😉

Sypialnia dzieciaków:) Trzy łóżeczka obok siebie,chyba po raz ostatni, bo Łucji nogi wystają. I to nie mało, bo już łydki są na zewnątrz… 🙂 I jeszcze jedna fota, bo bardzo trudno jest zrobić zdjęcie trójce, aby przynajmniej jedno nie miało gupiej miny 😉

