Booo…..

I tyle w kwestii tegorocznego Halloween 🙂 Pumpkin na bluzce Mieszka i noc strachów na Teletoonsie. Wszelkie booo, i mrożące krew w żyłach uuuuu przechodzą na za rok! 🙂

<<<<<><><><>>>>>

Jak to babcia wnuki kąpie 😉

1. Myjcie zęby!, czyli komenda rzucona 😉

2. Myją. Łucja z buzią pełną piany krzyczy: Płuka, płuka? czyli czy może już płukać, Lillka buczy, że pasta szczypie ją w język i że to jest straszne, a Mieszko wciągnął swoją pastę jednym głębszym oddechem i dalej jeździ samochodzikiem po krawędzi wanny.

3. Jeździ, jeździ, aż samochodzik w końcu spada. Babcia podaje.

4. W tzw. międzyczasie Lila moczy gąbką włosy Łucji, więc babcia decyduje, że należy im umyć głowy :))

5. A potem już jest wyciąganie i suszenie! 🙂

ZŁOCISTE

Zabrały dziadki komplet wnuków na kupowanie chryzantem. Jak to babcia Łucji tłumaczyła: po takie kwiaty, które kwitną dopiero jak dzień jest krótki.  Rodzice jeżdżą do pewnej szklarni, gdzie jak okiem sięgnąć stoją różnokolorowe kule. Potem jak się idzie na cmentarz z taką donicą (jak idziemy rodzinnym szpalerem to każdy niesie 😉 to wokół ludzie mówią: Ale piękne te chryzantemy! Są i drobne i wielkokwiatowe, ale zawsze doskonałe.

Wrzuciłam do googla, żeby sobie na nie popatrzeć i wywaliło mi strony japońskie… No tak, przecież to stamtąd one pochodzą! Baa, przecież złocista o szesnastu płatkach jest herbem japońskich cesarzy!

I gdybym kupowała w tym roku do donicy przed dom, to pewnie bym właśnie złotą wzięła. Z dużymi pozwijanymi jak słomki listkami. Albo tradycyjnie jasno-fioletową. Albo wyjątkowo wielkokwiatową białą… Albo sama nie wiem… 🙂

Pattern

Czytam ciekawą publikację o dzieciach zdolnych. Wygląda na to, że aż 25% uczniów posiada wybitne zdolności pozwalające im odnieść sukces w dziedzinach kierunkowych. Tanecznych, społecznych, sportowych i artystycznych. Ale dostrzeżenie tego to tylko fragment sukcesu, bo aby umiejętności się rozwinęły potrzebne są inne niż standardowe metody nauczania. Poza tym jak pewnie już wiecie takie dzieci nie koniecznie maja dobre stopnie, nie koniecznie łatwo przyswajają materiał (choć mają dużą wiedzę ogólną), mają ogromną wyobraźnię, są nerwowe lub nadmiernie nieśmiałe oraz emocjonalnie przeżywają porażki czy krytykę.  Mieszka trudno na razie określić, ale obie panny z całą pewnością pasują pod wzór. Chociaż widzę je w różnych dziedzinach. Na stronie Ośrodka Rozwoju Edukacji można sprawdzić, gdzie mamy najbliższą szkołę odkrywającą talenty. Jeśli takiej w pobliżu nie mamy (bo nie mamy), bardzo ważne są kółka zainteresowań i dbanie o ogólny rozwój dziecka. A gdy odkryjemy co jest tą „słabością” to skoncentrowanie się na tym. Sondowanie oczywiście nie może zgnieść dziecka. Bo przypomnę to sobie po raz kolejny: hodujemy nie czempiona, a człowieka szczęśliwego!

<><>

Dłubię dalej w tych tapetach. Wymyśliłam sobie, że koło toaletki na jednej ścianie dam tapetę… Pewnie dopiero w styczniu, ale wkleję sobie już teraz typy. Czerwone kwiaty, złote klucze, czarne korony, fashion motywy czy złote ptaki w klatkach??? Najpierw oczywiście muszę kupić lustro i taboret, ale jak to już będzie to coś sobie wybiorę :))))

Dynia czy choina?

Diabli pojechał, tablet dziadka grzeje mi uda, za oknem sennie sypie śnieg i jakoś tak świątecznie się zrobiło. Bardzo naganne, że myśli mi zaczęły koło prezentów krążyć? Ja wiem, że to dopiero październik, ale o tych Mikołajkowych, chyba już można myśleć? :0

Okrutny Internet

Mam u dziadków swoją półkę. Na najniższym poziomie szafy możemy wypakowywać walizę i porozkładać ubrania nasze i dzieci. Co na ogół robimy. Miejsca nie ma dużo, ale i tak super, że tyle udało się nam wywalczyć 🙂 Bo przecież tak jak w każdym domu, tak i u dziadków jest w regałach tłoczno. Wszyscy pozbywamy się stale jakichś starych gratów, ale magicznym sposobem przestrzeni cały czas ubywa. Ale to bardzo dobre zjawisko. Pamiętam jak 7 lat temu rozwożąc zaproszenia na nasz ślub trafiliśmy do mieszkania mojej dość odległej cioci. By coś tam nam pokazać, zaczęła szukać tego w meblościance. Otwierała drzwiczki za drzwiczkami i okazywało się, że jest tam PUSTO. Koszmarne wrażenie. Jak może być pusto w domu? Tam powinny być obrusy, sztućce, albumy, bombonierki albo kasety Video, których chyba nigdy nie odtworzymy. 

Dziś aby zwiększyć naszą powierzchnię odkładczą zabrałam się do przeglądania skarbów zgromadzonych na półce wyżej. Tam w kartoniku po niemieckim musli jest moja korespondencja z czasów szkoły średniej, wiklinowe pudełka z kolczykami z modeliny i stare zeszyto-pamiętniki. W tej stercie reliktów znalazłam mój pierwszy list miłosny 🙂 Napisany przez kolegę mojego brata, który wraz z rodzicami wyjechał na Śląsk 🙂 Z rozrzewnieniem przeczytałam koślawe wyznania, bym o nim nie zapomniała (ja miałam 11, on 10 ;). I naszło mnie by go zgooglać… I znalazłam! 🙂 Profil na fejsbuku, choć mało aktywny był, jest też w klubie taterniczym i ma kilka galerii zdjęć w necie… Wiem, że skończył AGH, mieszka w Londku i każdą wolną chwilę spędza na małopolskich skałkach. Ma dziewczynę i jest… zupełnie nieciekawy i łysy :(((( Może nawet jest uroczy i zabawny, ale jak on mógł mi się tak zestarzeć??? I kiedy????

Święto duchów

Przez pierwsze dni sądziłam, że dam radę zrobić Halloween. W końcu mam Diabla, więc on może porozwieszać dekoracje i kontrolować imprezę. Schodziły zamówione z dużym wyprzedzeniem gadżety, a ja sobie wyobrażałam, że uda mi się wytrzymać spojrzenie mamusiek, gdy będę otwierała drzwi i opierając się o kule mówiła, że przyjęcie zakończy się za 2h i wtedy proszę po odbiór dziecka. Ale przyszło olśnienie, że najgorsza jest taka niemoc i ślamazarność. Zresztą wie o tym każdy, kto to przeszedł. Jak pani Grażynka w przedszkolu, kucharka, która powiedziała, że to straszne, gdy usłyszała od Lili, że mama ma nogę w gipsie. Albo pani psycholog, po której reakcji można się domyślić podobnych doświadczeń. Po prostu człowiek chce być samodzielny i ta chęć radzenia sobie nie wiele ma wspólnego z godnością. Zwaliłam się ze schodów parę razy, więc jak się spieszę to zamiast po ludzku kicać stopień stopniem, zjeżdżam sobie na pupie. Jeśli muszę coś przenieść, a obie ręce mam zajęte kulami to używam do przeniesienia innych części ciała czy garderoby (wpycham rajstopy za gumkę od rajstop, albo wrzucam w dekolt). Był u nas wczoraj mały chłopiec, który podał mi miskę z widelcem. By ją od niego (szybko, bo przecież zaraz puści) odebrać, musiałam przecież wpierw oprzeć o coś kule… Itd.

No więc nie robimy. Gadżety wrzucam do pudła, mam nadzieję, że te elektro 😉 się nie zepsują i będą za rok. Może coś tam nam się przyda przy innej okazji? Może na Andrzejki, bo to przecież za miesiąc? A by uniknąć żalu i pokus, jedziemy do dziadków. Dziś po szkoło-przedszkolu. Odwozi nas Diabli, a przywiezie za kilka dni dziadek. Wklejam Wam za to fotę jak jeden z bohaterów serialu Grimm udekorował swój dom. To wilkołak, krewny Mikołaja (bo przecież kto by wytrzymał te mrozy, jak nie wilk) i wielki zwolennik ozdabiania domu 🙂

Każda gospodyni wie, że po jednym bałaganie robi się kolejny

Gotowe na Wszystko

Wyjechały meble z pokoju Mieszka. Wcale nie zrobiło się więcej miejsca, ale roboty z przenoszeniem co nie miara! 🙂 Remonty październikowe wiele nie wnoszą w kwestii nowych mebli, ale są bardzo ważne organizacyjnie.

  • Przesunąłbym, Justyna, meble na dole. Stój i patrz! Stolik tu, kanapa tu, ława tu…
  • No… Inaczej.
  • Ale, bez sensu. Za mało miejsca… 
  • A może to przez dywan? On jest za mały.
  • Wiesz co jest najgorsze w naszym dywanie?
  • Co? Za krótki?
  • Że jak siedzę na kanapie i stawiam sobie na nim stopy, to palce mam na dywanie, a piętę na podłodze i zimno mi w tą część stopy.
  • To teraz zabrzmiałeś jak Haitańczyk 🙂

<><>

Był Diabli nie tak dawno temu na szkoleniu z Brianem Tracy, takim guru motywowania i sprzedaży. BT opowiadał o tym, jakie ważne jest chwalenie, i że jest ono ważne też przy dzieciach. Żeby nigdy w NIE nie wątpić i zawsze-zawsze wspierać. Obejrzałam kawałek jednego jego wystąpienia. O samodyscyplinie. Podobno też o tym mówił. A moim zdaniem samodyscyplina dla każdego mężczyzny to jego druga połowa. Ten bat, ględzenie i zrzędzenie, moje drogie, to my. I powinnyśmy być z tego dumne 😉 Obejrzeć do 4:20 😉

Półmetek!

Trzy tygodnie za mną, trzy tygodnie przede mną. Staram się nie narzekać, lecz i tak wiem, że jestem monotematyczna. Ale czuję, że to już mniej niż więcej! Tydzień temu gdy na kontroli lekarka mnie zapytała:

  • Chce Pani wymienić gips?

Odpowiedziałam jej:

  • Nie, ten jest wygodny!

Bo o ile na początku miałam ciśnienie, żeby go zmienić, żeby mieć ten lekki, to teraz chcę tylko by zniknął całkowicie. Jak mają mi ściągać to na zawsze, a nie żeby obklejać nogę czymś nowym. Zresztą mój gips jest rozcięty z góry na dół i obwiązany bandażem, co naprawdę czyni go komfortowym. Zrobił tak pierwszy lekarz, żebym mogła sobie poluzowywać i wcierać maść na opuchlizny. Bo noga rzeczywiście tak puchnie (choć już trochę niej), że pod wieczór wypełnia gips w całości. Ale już nie przynudzam. Wklejam Wam filmik. To była kampania z USA mająca uświadomić ludziom, jak błahe są ich problemy. Mieszkańcy Haiti mówili frazy, jakie można usłyszeć w „cywilizacji”. Co mi przeszkadza? Czego nie znoszę? „Za duży dom i konieczność posiadania dwóch routerów”, czy to, „że trudno się wysyła sms-y, jak się idzie” … To wszystko nie ma znaczenia! 🙂 

Jeśli koty dużo jedzą, znaczy zima będzie ostra

Jeśli jest jakaś więź między dziećmi a kotami, to szykuje nam się ruska zima 🙂 Bo jedzą. Ilości straszne i na dodatek stale są głodne. Potrafią się pokłócić o jedzenie (i nie mówimy o słodyczach, bo tych absolutnie nie ma w domu), albo schować sobie jedzenie po poduszkę (dziewczyny i ich wafle ryżowe). I wybrały sobie na to fatalny moment. W trybie standardowym mogłam na „jednej nodze podskoczyć” do kuchni, zrobić budyń, jabłuszka, placuszki czy kisiel. W trybie realnym na jednej nodze to sobie mogę co najwyżej czajnik włączyć, bo potem i tak muszę kogoś wołać, żeby mi zalany napój (przypomnijmy aromatyczny skrzyp czy pokrzywę) przeniósł.

Strasznie to frustruje Diabla. On robi duże zakupy, układa w lodówce i na półkach, bierze się za gotowanie a pod wieczór nie ma już nic. Zawsze pojawi się taki Mieszko, który potrafi wrąbać 5 (!!!???) jogurtów pod rząd (dwa dni temu), albo Łucja, która zjada ciągiem 4 bułki. Jest jeszcze Lila, która zjada obiad w przedszkolu, wraca do domu i je drugi obiad. Chleb kupiony o 11-stej, o 17-tej jest już dalekim wspomnieniem, a jak przywieźliśmy 20 jajek od dziadków, to zeszły nam w tydzień :/ A przecież nic nie piekłam! Nie widać tego po wadze, babcie się cieszą – szczególnie z Mieszka, który na niedzielnym obiedzie u dziadków Samurajów zjadł wielkiego kotleta, zagryzł szarlotką i poprawił kolejnym kotletem, ale czujemy to 🙂 

<><>

Okazało się, że dziewczyny bawiąc się Lego, nazywają jedną postać mamą… Postać z nogą w gipsie… Natchnęło mnie to i zbudowałam MOJĄ historię 🙂

1. Stałam w oknie i się nudziłam…

2. Wyszłam więc do ogródka z wiadrem i z drabiną.

3. I wywinęłam orła!

4. W ten sposób trafiłam do szpitala… Właściwie to wjechałam do szpitala, bo nie mogłam iść i Krzycho przyprowadził pod samochód wózek. True, true, true.

5. Ze szpitala wyszłam już z gipsem (dobra, noga się nie zgadza 😉

6. Potem przyjechał mąż i zabrał mnie do domu. On siedział na przedzie (z walizką), potem panny i moja noga, a na końcu ja z młodym 🙂

7. W drzwiach żegnała nas babcia z kotami, która załadowała nas prowiantem.

8. A teraz leżę, mąż donosi mi jadło, a raz na jakiś czas zaglądają sąsiadki i mówią: Ależ Ty masz dobrze :))

Rok kataklizmów AGD

Wiele nazw będzie miał 2012, ale z całą pewnością jest to również rok kataklizmów naszych domowych sprzętów… Zaczęło się od pralki, która przestała prać. Potem była kuchenka, od której odpadły drzwiczki od piekarnika, a ostatnio do kompletu dołączyły trzy kolejne przedmioty… 

  1. W lecie zaczęła szwankować lodówka. Ma ponad 15 lat i lubi się sama zacząć rozmrażać. Oraz nie ma wszystkich półek, bo te łapki trzymające szklaną płytę się pokruszyły. 
  2. Miesiąc temu żelazko upadło i przekrzywiła się płyta nagrzewająca. Coś z niej się wysunęło i nie ma teraz kształtu ładnej strzałki, a jest zakończona rozwidleniem :/ Zagmatwanie to wytłumaczyłam, ale efekt jest taki, że prasowanie jest dużo mniej komfortowe.
  3. Ach no i dzisiaj podczas zmywania górna półka zmywarki zwaliła się na dolną :/ Kamień ją załatwił. Jakoś to umocowałam i choć kusząca jest wymiana wszystkiego na nowe, trzymam kciuki, żeby wszystkie te urządzenia dociągnęły do Nowego Roku :)) 

<><>

  • Hermiono, aby rozwiązać śledztwo, muszę wiedzieć kto jest w Tobie zakochany.
  • Hmm… Napewno Tygrys. Rumieni się i zaczyna się jąkać jak mnie widzi.

🙂Sherlock Jak na Teletoonsie. Dziś kolejny odcinek o magicznej nazwie: Kto zacementował panią Żółw? 😉