Łatwiej toczyć boje niż wychowywać córki

– Games of Thrones, s01e03

  • Jak Ci minął dzień w pracy?
  • Męcząco. A co Wy robiłyście?
  • Przyjechała babcia Rurka i dziewczyny poszły z nią na plac zabaw.
  • A co Ty robiłaś?
  • Prasowałam. Nieważne. Wyobraź sobie, że gadałam z Jolą.
  • Którą Jolą?
  • Jolą. Naszą sąsiadką. Jola i do niedawna Jaro.
  • No i?
  • Właśnie wróciła z trzech tygodni z Tybetu.
  • Przechodziła duchową przemianę?
  • Chyba tak. A za rok jedzie w Andy.
  • Niezłe alimenty musi jej płacić.
  • Widzisz, właśnie dlatego kobiety rozmawiają z KOBIETAMI. Musi stanąć na nogi po 20 latach małżeństwa, a Ty o alimenta..
  • I co jeszcze mówiła?
  • Że syn nie kosił trawy jak jej nie było, bo nie dał sobie rady.
  • Co za leszcz…
  • I że terminy wyjazdów zależą od roku szkolnego, bo nie może przecież wyjechać w trakcie.
  • Dlaczego nie?
  • Bo nie może nauczyciel zniknąć na miesiąc!
  • Gdzie są te moje spodnie do krawca?
  • Wyprane leżą…
  • O tu są! Mówiłaś, że są w szafie!
  • No bo ja sobie tę szafę od trzech lat w tym miejscu wizualizuję i już uwierzyłam, że tam jest.
  • Wizualizuj sobie dalej. Kupiliśmy samochód i na razie szafy nie będzie.
  • Ależ ja już się przyzwyczaiłam, że jej nie ma ma. Inna sprawa. Lila mówi słowo na K.
  • Lila?
  • Mhm. Pytałam się co to znaczy i mówi, że to ZĄB ZAJĄCA.
  • Ładnie się odzywasz jak zostajesz sama z dziećmi.
  • No właśnie to na pewno nie ja!

Co przywieźć z Litwy?

Lubię zwyczaj zatrzymywania się w ostatnim sklepie przed granicą. Zawsze wracając z wakacji tak starałam się robić, podobnie zresztą jak Krzycho. Tym razem łaziliśmy razem po Litewskim markecie, wyszukując co warto spróbować. Lutka siedziała z wnukami w aucie pod sklepem 🙂

  1. Kwas chlebowy – piłam go wszędzie gdzie był w menu, więc jak dotarłam do oryginalnego kupiłam!
  2. Piwo – butelkowane podobnie jak w Rosji w plastikowe butelki. Chwilę obserwowałam lokalnego „konesera” i wzięłam to co on, tyle że lżejsze procentowo odpowiedniki 😉
  3. Czekoladę – Litwini są dumni ze swoich czekolad – mają takie stoiska pralinek stylizowane na belgijskie i są naprawdę pysze.
  4. Przyprawy– kupiłam mix przypraw, który nie mam pojęcia co zawiera (bo litewski nie jest podobny do żadnego języka), ale zrobiłam wczoraj z nim pieczeń z karkówki i jest wybitna.
  5. Chleb litewski na zakwasie. Jest czarny, słodkawy i niepowtarzalny.
  6. Wodę mineralną z Druskiennik – gazowana tak ,że aż nosem wychodzi, ale dwulitrowy baniak wtrąbiliśmy z Krzychem w jeden wieczór.
  7. Sok z granatu – w całej Rosji i ex-Rosji można kupić soki i koncentraty z Azejberdżanu. I warto to kupować, podobnie jak gruzińską wodę Borjomi.

<><>

Na rynku w Sejnach. Wybieram śliwki. Zagaduję do zaciągającego sprzedawcy:

  • Które dobre?
  • Te. Najdroższe. Najdroższe zawsze najlepsze.
  • Eee tam. Nie zawsze.
  • Zawsze. To tak jak z samochodami. Najdroższe są najlepsze.
  • Bzdura. 🙂 Jeżdżę dacią i uważam, że to najlepszy samochód świata!
  • Dacią?! To jeszcze to produkują? :))

Nad ogrody francuskie przedkładam angielskie

Zawsze lubiłam wyspiarzy za ich ogrody. Kontrolowany chaos, parki krajobrazowe, kępy polnych kwiatów i zapomniane sadzawki. Zapoczątkowana przez Ludwika XVI idealna ogrodowa symetria nigdy jakoś do mnie nie przemawiała… Aaaaleee, nasza Suwalska gospodyni miała właśnie ogród „absolutny”. Iglaki tworzyły zgrabne kulki i stożki, a drzewa liściaste przycięto tak by idący ścieżką nie musieli zaczepiać o nie głowami.

To było niesamowite. Natchnięta inspiracją już od dwóch dni szaleję z sekatorem 😉 Trochę przeszkadzają komary. Nie było ich całe lato, a od tygodnia są. Miałam już nawet pisać, że lato bez komarów jest cudowne, ale samym myśleniem wykrakałam… Ja mam pogryzione ramiona, Lila policzki, a Miecho czoło. Mama innej małej dziewczynki poradziła mi puder z miętą, który używany jest przy ospie. Działa przeciwświądowo i rzeczywiście pomaga. Więc wstrętne owady nie odstraszą mnie od mojej misji! Tym bardziej, że babcia Rurka dała nam jakiś rewelacyjny spray na komary. Opryskuję się i dzieci i ruszam do boju z krzaczorami! 🙂

<><>

O tym jak Lila nabrała Łucję

Pewnego razu młodsza siostra wzięła telefon i zaczęła rozmawiać. Z tatą. I gada i gada, i gada i gada… W końcu starsza siostra nie wytrzymała i zabrała jej słuchawkę:

  • Tato?… Tatusiu??

Chwilę potrzymała i z łzami w oczach oddała mi słuchawkę:

  • Rozłączył się…

Zadzwoniłam więc do Diabla, żeby sobie pogadał z córą. Bo młodsza siostra ją nieźle wkręciła 😉

cztery zboża, cztery zboża

Jechaliśmy ze spływu autem, które na przyczepie miał nasz kajak. Prowadził taki dziadek. Trzęsło a on gnał przez wąskie leśne ścieżki. Znał je na pamięć. Wyjechaliśmy na fragment pola i zainteresowała mnie uprawiana roślina. Liście miała jak sałata rzymska, ale była duża jak zboże, a na górze miała niczym gorczyca żółty kwiatek. Zapytałam kierowcę:

  • Co to tutaj rośnie? Jakaś kapusta? Bo tak patrzę i nie wiem…
  • To tabaka.
  • Aaaaa… W życiu bym na to nie wpadła.
  • A skąd Wy jesteście?
  • Z różnych miejsc, ale ja miałam babcię na Zamojszczyźnie i powinnam to pamiętać. Babcia mnie zabierała do suszarni tytoniu i pamiętam jak nawlekała liście.
  • Je się na takie druty nabija.
  • Dokładnie.

Potem jechaliśmy sobie z Diablim na dwukołowcach i pokłociliśmy się o zboże na mijanym poletku. Żadne z nas się nie zna, ale przy dyskusjach każde jest expertem 😉 A ponieważ jak to Krzycho mawia żyjemy w kulturze ziemniaków, kasz i pieczywa, a pomijając krótkie okresy diet i mód chleb jemy codziennie, małe przypomnienie jak się nazywa to co rośnie na polach :))

Pszenica. To z niej powstaje mąka. Ma duuże, mięsiste kłosy. Ziarenka po rozgryzieniu mają mączny smak i są takie-takie orzechowe.

Jęczmień. Ma długie, dłuższe niż strąk, wąsy. Sztywne i kłujące. Używany jest do produkcji kasz i słodu. Ziarno skubałam i mam wrażenie że jest lekko oleisty.

Owies. Absolutnie niedoceniana mała roślinka.Powstają z niego otręby, płatki i bezglutenowa mąka, którą czasem używa się jako dodatek do chleba. Ma znaczenie zdrowotne i jest świetnym przeciwutleniaczem. 30-centymetrowa wiązka kłosków, zakończonych ziarnem. Smaczna.

Żyto. Jest podobne do pszenicy. Ma mniejsze kłosy i nie takie żółte, ale bardziej zielonkawe. Ma dobry system korzeniowy, jego słoma jest używana do strzech, a ziarno do produkcji paszy i wódki. Żyta chyba nie jadłam.

I to jest baza. Mamy jeszcze trochę zbóż takich jak proso, które wygląda jak przewrócony pod ciężarem kwiatów płowy krzak czy takie wynalazki jak pszenżyto – bezpłodne dziecko dwóch szlachetnych zbóż, którego używamy jako pasze. Ale to inna historia i myślę, że z rozróżnianiem zbóż już sobie poradzicie 😉