Nie odstraszyć słońca!

Słoneczny dzień dobrze jest rozpocząć od przymiarki kostiumów kąpielowych. Nie jest źle. Czas już jakiś temu weszłam w eMki, a parę dni temu odkryłam, że pozostałe w szafie eLki są dla mnie zdecydowanie za duże. Czyli czas wyrzucić wielgachne majty zalegające w bieliźnianej szufladzie. Dziewczyny też kostiumy mają. Najgorzej sytuacja wygląda u Miecha, bo choć Diabli oponuje (Nie rób z mojego syna pederasty!) przyjdzie mu występować w falbaniastych kąpielówkach po siostrach. Tak na marginesie nie uważacie, że to ciekawe, że w naszym kręgu kulturowym największa męska obelga to „Ty, pedale!”.?

Jakby nie było w kwestii kostiumów jest dobrze. Rzec by można nawet idealnie gdyby nie… siniaki… Chodzi o to, że przy karmieniu naturalnym, po 4 miesiącu, w organizmie matki spada ilość jakiejś substancji i łatwiej powstają siniaki. Już lekkie otarcie może powodować fioletowy ślad. Ma to pewien sens, bo odbudowujące się tkanki są już bez komórek cellulitu, niemniej jednak narazie wygląda to koszmarnie. Może zresztą kojarzycie te młode mamy z siniakami na nogach?

Siostra Diabla radziła mi przy Lili jeść ziarna sezamu, a dziewczyny na styczniówkach piszą o witaminie C i Rutinoscorbinie. Spróbujmy! Może zadziała 🙂 Chyba, że wpierw zbiorę towarzystwo i pojedziemy zobaczyć kąpielówki dla juniora. Może gdzieś na wyprzedażach ostały się плавки w takim mini rozmiarze 😉