Treasure hunt

Dziewczyny znalazły SKARB ;0 Taki PRAWDZIWY… :)) A ukryty oczywiście przez dziadka.

Najpierw przez parę dni było o tym mówione… Że gdzieś jest ukryty skarb… Potem pocztą przyszła MAPA. Koperta miała znaczek z samochodzikiem i była zaadresowana: Łucja, Lila i Mieszko. Potem Łucja przeliterowała napis. M-A-P-A. MA-PA. Mapa! MAPA!!!. Potem dziadek pomógł „przeczytać” mapę. A następnie z plastikowymi łopatkami poszli pod trzepak i wykopali SKARB! Ukryty w drewnianej szkatułce zbiór szklanych kamyków…Aż były rozdygotane jak je oglądały!

W nagrodę za pomoc w poszukiwaniach dziadek był zaproszony na piknik wróżek. Na płatkach róż podano maliny i jagody syberyjskie.

Jeść je trzeba wkładając jedne w drugie :))

A po tym zasięść można było do wspólnego (potrójnego) czytania :))

Lecz, żeby nie było tak idealnie, że panny wierzą w skarby i piratów zdradzę Wam pytanie, jakie zadała mi usypiająca Łucja. „Mamuś, a dziadek TEN skarb zamówił?” Ot, jak rozwija się dziecko w dobie zakupów internetowych :)))