Co roku w lecie zastanawiam się jaki jest mój ulubiony owoc. Najpierw rzucam się na truskawki, ale powiem Wam, że w tym roku nie było dobrych. Raptem dwa razy jadłam dobre. Jedne to były te kupione na trasie przez Lutkę, na drugie trafiłam ja zaciekawiana jak to smakuje odmiana o nazwie „Poziomka”. Cała reszta była mało słodka i wodnista. Czereśnie przeleciały nie wiadomo kiedy i zaczęły się maliny. To chyba zresztą ulubione owoce dziewczyn. Mając u dziadków szwedzki stół owoców: maliny, jagody, czereśnie i truskawki wybrały te pierwsze. Mi z tego zestawu najbardziej podeszły jagody. A potem poszłyśmy na spacer i odkryłam wystającą przez płot gałąź kwaśnych wiśni, który były przepyszne. Czyli może wiśnie?… Hmmm… Trudny wybór 😉 Z całą pewnościa natomiast NIC nie przebije zapachu truskawek. Na rynku, jak mijasz stragan z łubiankami to zawsze na nie spojrzysz.
Tego lata szykuje nam się TRUSKAWKOWY EPIZOD. Mini-mini zrobiło konkurs na najlepszą pracę Truskawkowego Ciastka i Łucja zapragnęła wziąć w nim udział. Trzeba namalować, narysować lub wykonać dowolną techniką obrazek z bohaterką Truskawkowa. Obrazki wydrukowałam z JuniorToons.com (polecam też inne „charackters”) i dziewczyny je pokolorowały. Proponowałam wykleić plasteliną, ale chciały kolorować. Dzieła podpisałam, włożyłam do dużej koperty i … zorientowałam się, że i tak nie mam kuponu z jakiejś gazetki. No coż. I tak nie ryzykowałabym, że dziecko może NIE wygrać :)) Teraz tylko pytanie, czy jej (ich) rysunek „zdobędzie” główną figurkową nagrodę czy tematyczną książeczkę?
<><>
Spacer. Droga rozkopana, wózkiem nie przejedziesz, więc chusta. Jutro przećwiczę wiązanie na plecach tego kloca :)) Perspektywa poruszona i ukośna, bo fotograf Łucza 🙂

