Muszę się Wam pochwalić Łucją. Jakiś czas temu okazało się, że obgryza paznokcie. Pamiętacie? Próbowaliśmy przekonać, urządzaliśmy różne pogadanki, ale nawyk był silniejszy. Dwa tygodnie temu Łucja postanowiła przestać. I udało się jej. Paznokcie są już na tyle długie, że wczoraj trzeba było je podciąć. Tak minimalnie, bo chociaż dłuższe, cały czas są za nisko, niemniej jednak były takie nierówne, a są równiótkie. Zrobiłyśmy cały wieczór z zabiegami, łącznie z peelingiem i lakierowaniem (bezbarwnie). Wydaje mi się, że z każdym kolejnym dniem jest łatwiej. I bardzo, bardzo jestem z niej dumna, że jest taka silna :))
<>
Weekendowe pogadanki. Sobota, przed telewizorem. W wiadomościach powiedzieli o pozwoleniu na małżeństwa homoseksualne w NY. Nie mam nic przeciwko, ale nie rozumiem poco im papierek. Ja rozumiem prawo do dziedziczenia, informacji lekarskiej, wspólnego majątku, ale po co im ślub? Nieważne. Leci jakiś film o łodzi podwodnej. Pytam:
- Która to wojna, że murzyn jest żołnierzem?
- Diabli: druga.
- Lutka: I tak przesadzili… Czarny oficer? Niemożliwe.
- Diabli: Za parę lat w każdym filmie będzie para gejów.
Widzicie to? Na fali poprawności dochodzi do przekłamania historii 😉 I nie chodzi o zwykłe czepialstwo Krzycha, któremu przeszkadza jak pokazują czasy przedwojenne, gdzie bohaterowie piją herbatę w szklankach, ale o coś istotniejszego.
I jeszcze foto z weekendu. Zrywanie czereśni. Dziadek i wnuczki. Na drabinie widać nogi zięcia 😉

