Rozmawiałam ostatnio z jednym specem od Feng-Shui 🙂 Coś tam już wiedziałam, jak np. że to, że mamy w domu wyjście naprzeciw wejścia jest złe. Bo cała dobra energia, którą wnosimy od razu ucieka. Ale dowiedziałam się, że łatwo to zażegnać, mocując jakąś „zasłonę” – przedmiot, który jak lustro odbije nasze pragnienia i zostaną one w domu. I że dobrze jest raz na jakiś czas coś w domu przestawić, bo przedmioty w jednym miejscu się mogą energetycznie wyczerpać.
Wiem czego nie uda się zmienić napewno… Naszego ułożenia w łóżku. Diabli ZAWSZE śpi po mojej prawej stronie. Bywa z tym problem, bo o ile w naszej sypialni łóżko stoi na środku, to u rodziców jest ono pod ścianą. I aby wyjść w nocy (dzieci, dzieci, ach te dzieci) muszę przejść nad nim. Pół biedy jak jestem sama, ale jak wracam do łóżka z Mieszkiem do niezłą akrobację muszę wykonać… 🙂 Dziś w nocy mi to jednak nie grozi :)) Do kolejnego weekendu mam obie połowy dla SIEBIE 🙂
<><>
Cykl różany w Baranowie Sandomierskim 😉 Bo pogoda była dziś na wycieczkę!


- Eeeeeh, Justku… To już nie jest ten Baranów co kiedyś…
- Co kiedy?
- Kiedy mi biust między posągami w parku pokazywałaś…
- To była zima 2005? Nie pamietam, żebym takie coś robiła 🙂
- A ja pamiętam 🙂

Światło jak w Wenecji :)) A to tylko „mały Wawel” 🙂


I jeszcze melancholijne spojrzenie ciemnych okularów… Riviera? 🙂

